czwartek, 25 lipca, 2024

Federacja nie zawsze zła. Ważne jaka

Trwa dyskusja o przyszłości Unii Europejskiej, w której na przemian padają hasła o zagrażającej Polsce centralizacji i federalizacji. To jednak dwie róże rzeczy. Centralizacja faktycznie jest rzeczą fatalną, na szczęście projekt Parlamentu Europejskiego nie ma (raczej) szans powodzenia. Federacja wielu Polakom kojarzy się źle. Gdyby jednak zaproponowano im powołanie Rzeczpospolitej Europejskich Narodów ze stolicą w Warszawie, zapewne wielu zmieniłoby zdanie. Bo federacje są różne, niektóre z nich niepodległość mogą wzmocnić, nie osłabić.

Przy okazji ostatnich dyskusji o Unii Europejskiej na zmianę pojawiają się słowa federalizacja i centralizacja. Tymczasem federacja nie musi być zła – bo np. Rzeczpospolita Obojga Narodów federacją była. Parlament Europejski proponuje zaś groźną centralizację, która utworzyłaby wielkiego, niedemokratycznego i centralnie zarządzanego molocha. Jednak, wbrew opiniom histeryków, do wejścia w życie tych zmian jeszcze bardzo daleka droga. Projekt raczej nie przejdzie. Warto jednak zacząć debatę o przyszłym kształcie Unii Europejskiej. I Polska powinna ją prowadzić.

Wbrew histerykom – centralizacja groźna, ale odległa

Wbrew krzykom przerażonych całą sytuacją i propozycjom zmian w traktatach droga do ich wprowadzenia jest bardzo daleka. Przegłosowanie Parlamentu Europejskiego nie ma żadnej mocy prawnej. Muszą się zgodzić Rada Europejska i Komisja Europejska. O ile w Komisji dominują zwolennicy zmian, tak w Radzie Europejskiej decydują państwa. I przynajmniej kilka z nich jest wobec propozycji sceptyczna. Decyzja musi zapaść jednogłośnie, a więc wystarczy, że przeciwne będzie jedno państwo. I właśnie likwidacja weta jest traktowana jako jedno z zagrożeń, gdyby jednak jakimś cudem powszechna zgoda nastąpiła. Likwidacja weta osłabi szczególnie najsłabsze państwa, które miały możliwość zawetowania decyzji dla siebie niekorzystnych. Jednak nie to stanowi w samym projekcie rzecz najgroźniejszą. Z punktu widzenia nawet umiarkowanych konserwatystów musi niepokoić radykalnie lewicowy charakter części proponowanych zmian. A najbardziej centralizacja, sprawienie, że o wszelkich istotniejszych sprawach decydowaliby brukselscy urzędnicy. Co niebezpieczne najbardziej – ich wybór jest niejasny, a mandatu demokratycznego oni nie mają.

Rzeczpospolita Europejskich Narodów

Jeśli faktycznie Unia miałaby się reformować i przekształcić na przykład Rzeczpospolitą Europejskich Narodów (podobieństwo do historycznej nazwy zamierzone) musiałoby to nastąpić na zupełnie innych zasadach. Zamiast centralizacji, decentralizacja. Oddanie większych kompetencji nie urzędnikom w Brukseli, ale społecznościom lokalnym, wzmocnienie instytucji referendum. Jeśli jakieś instytucje europejskie miałyby przejmować kompetencje, musiałyby pochodzić WYŁĄCZNIE z wyboru, mieć mandat demokratyczny. A i same wspólne kompetencje musiałyby dotyczyć spraw naprawdę szczególnych. Na przykład – wspólny europejski nuklearny potencjał odstraszania. Czyli objęcie państw członkowskich parasolem obronnym. Obywatele powinni mieć prawo dochodzenia przed trybunałami praw człowieka itd. Pomysł z „europejską stolicą w Warszawie” może wydawać się żartem, ale w gruncie rzeczy jesteśmy krajem wprawdzie frontowym, ale dużym, w Europie Środkowej. W razie poszerzenia UE na Wschód, umiejscowienie tu akurat stolicy mogłoby mieć sens. To oczywiście luźnie i z przymrużeniem oka, ale niewątpliwie dyskutować o Unii trzeba. A Polska powinna w tej dyskusji uczestniczyć.

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img