niedziela, 14 lipca, 2024

Wakacyjna cisza przed burzą. Czy Warszawa za rok będzie miała nowego prezydenta?

W kwietniu mieszkańcy Warszawy wybrali prezydenta stolicy na pięcioletnią kadencję. Już w pierwszej turze reelekcję zapewnił sobie Rafał Trzaskowski. Jeśli jednak polityk faktycznie za rok wystartuje w wyborach prezydenta RP i wygra, czekają nas kolejne wybory włodarza miasta. Najbliższe tygodnie będą ostatnimi spokojnymi.

Ostatnimi, bowiem pierwsze pomruki kampanii prezydenckiej rozlegną się już po wakacjach. A kandydatów zapewne poznamy w listopadzie. Wszystkie sondaże wskazują, że to Rafał Trzaskowski będzie najpoważniejszym kandydatem ze strony Koalicji Obywatelskiej. Komentatorzy na razie dyskutują o szansach poszczególnych pretendentów. A sondaże wskazują na duże szanse prezydenta stolicy.

Ewentualna wygrana sprawi jednak, że opuści on urząd w Warszawie, na rzecz sprawowania funkcji głowy państwa. Mieszkańcy pójdą do urn. Kto może zastąpić Rafała Trzaskowskiego? Na razie nie ma specjalnej giełdy nazwisk w samej Koalicji Obywatelskiej. Kandydat KO w liberalnym mieście będzie niekwestionowanym faworytem. Jednocześnie jednak w Warszawie jest coraz więcej osób patrzących krytycznie na politykę miasta. Zarówno z pozycji mocno lewicowych (ruchy miejskie) jak i bardziej konserwatywnych (jednak poza PiS). Jedno wydaje się pewne – większych szans na wygraną w Warszawie nie ma Prawo i Sprawiedliwość. Partia ta ma w mieście elektorat własny – powyżej 20 proc. i ogromny negatywny (około 70 proc.). Jednocześnie przedłużające się remonty, ograniczenia w ruchu, korki sprawiają, że opozycja również bardziej z prawej strony, może trafić tu podatny grunt.

Musiałaby to być jednak formacja (lub sojusz ugrupowań) niepowiązanych z żadną partią, ani PiS, ani Konfederacją. Bardziej konserwatywna odpowiedź na lewicowe ruchy miejskie. Ciekawie może wyglądać też sama rozgrywka w KO, szukanie kandydata do schedy po Trzaskowskim. Czy partia rządząca postawi na polityka, czy może na kogoś z miejskich urzędników? PiS najpewniej wystawi Tobiasza Bocheńskiego, byłego wojewodę, który jednak w tegorocznych wyborach przegrał. Z Lewicy naturalną wydaje się kandydatura Magdaleny Biejat z partii Lewica Razem, która – w przeciwieństwie do całej Lewicy – uzyskała przyzwoity wynik w kwietniowych wyborach. Oczywiście wszelkie rozważania mają sens pod dwoma warunkami. Po pierwsze – Rafał Trzaskowski faktycznie musi wystartować w wyborach prezydenckich. A po drugie – musi je wygrać. Na dziś jest faworytem, jednak przez rok może wiele się zmienić.

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img