niedziela, 14 lipca, 2024

Polityka warszawska. Szansa dla kogoś zupełnie nowego (KOMENTARZ)

Jeśli Rafał Trzaskowski zostanie prezydentem RP, a w wyborach w Warszawie pojawi się kandydat niezależny, niezwiązany z PiS ani żadną inną partią i podejmie tematy najważniejsze dla mieszkańców stolicy, będzie mieć szansę. Może nie wygra, ale na pewno zawalczy z kandydatem wskazanym przez obóz liberalny – uważa dr Andrzej Anusz, politolog z Instytutu Piłsudskiego.

Do wyborów prezydenta RP pozostał prawie rok, w tym czasie wiele się jeszcze może zmienić. Dziś jednak wszelkie sondaże wskazują na to, że największe szanse na start z ramienia Koalicji Obywatelskiej ma prezydent stolicy Rafał Trzaskowski. Jest też faworytem samego wyścigu o schedę po Andrzeju Dudzie. A to, co zrozumiałe rodzi pytania, co wydarzy się potem w polityce warszawskiej. Wydaje mi się, że punktem wyjścia do rozpoczęcia debaty o stolicy, a nawet zalążkiem dla tworzenia jakichś ruchów społecznych niezależnych od polityków, ale nastawionych na politykę miejską będzie sam sposób i styl odejścia Rafała Trzaskowskiego z obecnie zajmowanej funkcji. Pamiętać należy, że wybory samorządowe były stosunkowo niedawni, dosłownie przed chwilą, czyli 7 kwietnia. Jeżeli rok po uzyskaniu reelekcji w stolicy Rafał Trzaskowski zdecyduje się odejść w celu objęcia funkcji głowy państwa, rozgorzeje dyskusja na temat sensowności tego ruchu.

*

Przeciwnicy prezydenta stolicy na pewno grzać będą temat instrumentalnego potraktowania przez obóz Koalicji Obywatelskiej funkcji prezydenta Warszawy. Wykorzystania stolicy jako swoistej trampoliny politycznej do polityki krajowej. Oczywiście obóz KO będzie odpowiadać – zgodnie z prawdą, że śp. Lech Kaczyński też był prezydentem Warszawy, a w 2005 roku wygrał starcie o prezydenturę. Są jednak pewne drobne różnice – był to pierwszy raz, pierwsza kadencja włodarzy miast wyłanianych w wyborach powszechnych. Ludzie podchodzili do tego troszkę inaczej. Po drugie, Lech Kaczyński wystartował pod koniec swojej pierwszej (i jedynej) kadencji w Warszawie. A więc start z 2005 roku był pewnym zwieńczeniem kadencji. Rafał Trzaskowski po 5,5 roku zdecydował się zawalczyć o reelekcję, wygrał. Jeśli po niecałym roku zdecydowałby porzucić miasto, byłoby to różnie odebrane. Przy czym nie wpłynęłoby specjalnie na wynik wyborów ogólnopolskich.

*

Może natomiast wzbudzić krytykę wśród części mieszkańców stolicy. I doprowadzić do wyłonienia się jakiejś nowej, niepartyjnej, ale właśnie lokalnej opozycji w Warszawie. Mieszkańcy miasta są nastawieni na pewno raczej liberalnie i przede wszystkim jednoznacznie antypisowsko. Rośnie jednak grupa warszawiaków, którym nie wszystko w miejskiej polityce się podoba. I to może być punkt wyjścia do oceny politycznej obecnych władz. Prób rozliczenia z różnych niezrealizowanych obietnic, czy popełnionych błędów. Wtedy w kolejnych wyborach może pojawić się kandydat niezależny, spoza PiS i KO. Może zaistnieć, jeśli faktycznie nie będzie kojarzony partyjnie. Podejmie za to najważniejsze dla mieszkańców stolicy kwestie dotyczące komunikacji, funkcjonowania miasta, remontów, infrastruktury miejskiej. Kandydat taki będzie mógł może nie wygrać, ale na pewno powalczyć z kandydatem wskazanym przez Rafała Trzaskowskiego.

Dr Andrzej Anusz, politolog, Instytut Piłsudskiego

spisał hp

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img