czwartek, 25 lipca, 2024

Hańba to zabójstwo, pobicie, kradzież. Na pewno nie brzydka gra. O kulturze przesady, a nawet histerii

Przy okazji trwającego Euro usłyszałem, że „Anglia gra haniebną piłkę”. Autorzy tego typu słów dali kolejny przykład wszechobecnej w Polsce (nie tylko w sporcie) kultury przesady, czy może raczej histerii. W jej wyniku słowa tracą na znaczeniu. Synowie Albionu grają futbol brzydki, nieprzystający do ich potencjału. Hańba oznacza jednak coś innego. Trzydzieści lat temu zamordowano piłkarza, za bramkę samobójczą na mundialu. Hańbą jest korupcja, zabójstwo, faulowanie po to, by zrobić komuś krzywdę. Nawet najbrzydsza gra i dotkliwa porażka nią nie jest.

Hiszpania, Francja, Anglia i Holandia – to wielka czwórka kończących się Mistrzostw Europy. Polaków może cieszyć, że dwaj rywale z „polskiej” grupy są w półfinale. Awans grającej najładniejszą piłkę w mistrzostwach Europy Hiszpanii, widowiskowej, acz rażąco nieskutecznej Holandii, czy odwrotnie – bardzo skutecznej, ale pragmatycznej Francji, nie dziwi. Troszkę na wyrost jest wejście do wielkiej czwórki Anglików. Ich gra budzi szereg komentarzy. Zupełnie nie zgadzam się z opiniami, jakoby Synowie Albionu grali podobnie do poprzednich turniejów. W roku 2018 prezentowali fajną piłkę, brakowało jeszcze trochę doświadczenia i jakości. Zajęli czwarte miejsce na mundialu w Rosji. Na rozgrywanych w całej Europie Mistrzostwach Europy dotarli aż do finału. W ostatnich dwóch meczach grali u siebie.

Auto bez hamulca i bez paliwa

I faktycznie – początek turnieju mieli niemrawy, widać było jednak ogromną jakość zespołu. Wygrana 1:0 z Chorwacją (wtedy wicemistrz Świata), remis ze Szkocją, skromne 1:0 z Czechami. W 1/8 pokonali 2:0 Niemców. Ćwierćfinał z Ukrainą był jednak koncertem gry (4:0). Cieniem na półfinale z Danią kładzie się błąd sędziego, który Duńczyków skrzywdził. Jakość była jednak po stronie Synów Albionu. Wyrównaną walkę o złoto drużyna Southgate’a przegrała z Włochami w rzutach karnych. Na mundialu w Katarze Anglia prezentowała futbol „na tak”. 6:2 z Iranem, remis ze Stanami Zjednoczonymi, pewne wygrane po 3:0 z Walią w fazie grupowej i Senegalem w 1/8 Finału. Śmiem twierdzić, że w przegranym 1:2 ćwierćfinale z Francją to Anglicy byli lepsi. W tym turnieju podopieczni Southgate’a wyglądają bardzo, ale to bardzo źle. O kilka klas gorzej niż na mundialu, ale też dużo słabiej niż trzy lata temu, na poprzednim Euro.

*

Wtedy byli jak luksusowy samochód z zaciągniętym hamulcem. Dziś auto jest nie mniej luksusowe, ale wygląda, jakby było pozbawione paliwa. I coś jest na rzeczy – to po angielskich piłkarzach najbardziej widać zmęczenie trudami sezonu. Jedyne, na co ich na razie stać to indywidualny błysk którejś z gwiazd. W prawie przegranym półfinale ze Słowacją do wyrównania w doliczonym czasie doprowadził fenomenalną przewrotką Jude Bellingham. A w dogrywce wynik ustalił Harry Kane. Z kolei ze Szwajcarią uratował Anglików kapitalnym strzałem Bukayo Saka. Trzeba też przyznać, że Synowie Albionu grali z Helwetami ciut lepiej niż we wcześniejszych meczach. Czy lew się przebudzi? Zobaczymy. Uderzyło natomiast pewne pojawiające się w mediach i czatach określenie o tym, że Anglia gra „haniebny” futbol. Podobne określenia stosowane bywają wcale nierzadko dla określenia antyfutbolu. I są przejawem działającej w Polsce, nie tylko w przypadku sportu, ale i w innych dziedzinach, kultury przesady.

Osobiście powiedziałbym nawet – kultury histerii. Polityk podejmuje złe, głupie i szkodliwe decyzje? Ano zaraz, w zależności od opcji okrzyknięty zostanie albo zdrajcą ojczyzny, albo niszczycielem demokracji. Gorzej, że zdarza się, że przedstawiciele władz faktycznie robią coś, co jest na pograniczu zdrady stanu, bądź realnie zagraża demokracji. Krytycy takich zachowań nie mają już pola manewru – nadużywanie mocnych słów prowadzi do ich inflacji. Mówiąc wprost – słowa tracą swoją moc. Jak w opowiastce o pastuszku, który żartował, że do zagrody dostał się wilk. Gdy drapieżnik przyszedł naprawdę, chłopcu nikt nie uwierzył. Nie jest tak, że w przypadku piłki nożnej słowo „hańba” i epitet „haniebny” nie mają zastosowania. Mają, jednak nie dotyczy ono samej gry, czy marnego stylu. Poziom piłkarski jest wysoki, lub niski. Styl dla oka ładny, bądź nużący, słaby, nudny. Porażka może być honorowa, lub kompromitująca. Hańbą, jest pobicie, bądź zabicie kibica przeciwnej drużyny. Oplucie rywala na boisku.

*

Za haniebne można i trzeba uznać faul celowy po to, żeby zrobić przeciwnikowi krzywdę. Nie było hańbą to, że Polacy przez lata nie kwalifikowali się do wielkich turniejów i lali ich wszyscy. W sporcie jesteś słaby, przegrywasz. Haniebne było jednak wyłanianie mistrza Polski przy zielonym stoliku, wszechobecna korupcja. Hańbą było (jeśli opowieść legendarnego Ferenca Puskasa jest prawdą) znalezienie strzykawek w szatni u rywali Węgrów po finale mistrzostw Świata kilkadziesiąt lat temu. Haniebna była dziwna choroba brazylijskiego Ronaldo, który w finale mundialu był cieniem samego siebie. Nikomu nikt niczego nie udowodnił, ale znamienne, że od tamtego czasu drużyny na turnieje jeżdżą z własnymi kucharzami. Kilka lat wcześniej podtruci we Francji zostali polscy piłkarze przed pucharowym meczem. I to są sytuacje HAŃBIĄCE. Dlaczego do pierwszego wstępniaka nowej wersji skupiłem się właśnie na tym? Bo kilka dni temu minęło trzydzieści lat od NAJWIĘKSZEJ HAŃBY w dziejach światowej piłki nożnej.

*

Przed klubem w Medellin serią z karabinu maszynowego zastrzelono Andersa Escobara, obrońcę reprezentacji Kolumbii. Kilka dni wcześniej, na Mistrzostwach Świata w USA zawodnik strzelił bramkę samobójczą w meczu ze Stanami Zjednoczonymi. Kolumbia miała wtedy najlepszy skład w historii, eksperci typowali ją nawet do mistrzostwa Świata. Gol Escobara sprawił, że Kolumbijczycy przegrali i odpadli w fazie grupowej. Odpadli, ale na ich sukces ogromne pieniądze postawiła mafia. Jako nastolatek przeżyłem to nie tylko dlatego, ze nagła tragedia była potężną rysą na dziecięcym, nieskalanym odbiorze piłki. Także dlatego, że w meczu USA – Kolumbia kibicowałem Amerykanom i jak dziecko (w sumie byłem dzieciakiem) cieszyłem się z trafienia Escobara. Bo wygrywał zespół, którego wygranej chciałem. Parę dni później okazało się że samobójczą bramką młody chłopak podpisał na siebie wyrok śmierci…

*

Mordy na sportowcach, wykorzystanie sportu przez totalitarne i zbrodnicze reżimy, systemowy doping, korupcja. Jest wiele patologii, zasługujących na to, by nazwać je haniebnymi. Ospała gra, brzydki, defensywny styl, autobus w polu karnym, a nawet wysoka porażka, do nich nie należą. Używanie zbyt mocnych słów w sytuacjach do tego nie przystających prowadzi do ich inflacji. Nie tylko w sporcie, ale też w polityce i życiu. Przede wszystkim tam.

Przemysław Harczuk

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img