wtorek, 21 maja, 2024

Sezon jeszcze nie całkiem stracony. Legia wraca na podium po golach piłkarzy Lecha. Cyrk jak cały obecny sezon

Jeśli ktoś twierdził, że w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy już nic go nie może zszokować, to piłkarze Lecha Poznań powiedzieć musieli „spokojnie, potrzymajcie nam piwo”. W meczu Lecha z Legią legionistom sędzia Szymon Marciniak nie uznał bramki, Josué nie strzelił karnego. Obrońcy Kolejorza pięknymi strzałami pokonali jednak… własnego bramkarza. Dając legionistom miejsce na podium. 

Mecze Legii z Lechem są nazywane piłkarskim klasykiem, ale jedynie z uwagi na pozycję tych klubów w tabeli. O ile starcia z Widzewem Łódź, czy Górnikiem Zabrze często miały dramatyczny przebieg i przechodziły do historii, tak mecze z Kolejorzem zazwyczaj zawodziły. A w tym sezonie zawodziły oba zespoły. Mecz miał jednak kolosalne znaczenie w kontekście walki o udział w europejskich pucharach. I przeszedł do historii, z uwagi na cyrk, jaki odwalili gospodarze.

Zmarnowany karny, nieuznany gol i wsparcie z nieoczekiwanej strony

Pierwszy kwadrans należał do Legii. W 8 minucie po kapitalnej akcji Paweł Wszołek pokonał Bartosza Mrozka. Sędzia Szymon Marciniak po analizie VAR dopatrzył się jednak faulu Macieja Rosołka. Chwilę później sędzia znów po sprawdzeniu wideo podyktował rzut karny dla legionistów. Do piłki podszedł Josue, ale Bartosz Mrozek obronił. Wydawało się, że będzie jak w ostatnich fatalnych spotkaniach, gdy Legia nawet przeważając traciła głupie bramki i ważne punkty. Na szczęście dla gości rywalem był Kolejorz, który ostatnio punktuje jeszcze gorzej niż legioniści. Skoro piłkarze z Warszawy nie mogli strzelić gola? To wyręczyli ich stoperzy z Poznania. W 15 minucie prawą stroną pociągnął Paweł Wszołek, dośrodkował, odegrał Yuri Ribeiro. Piłka była prosta, Mrozek powinien złapać, ale do piłki dopadł obrońca Lecha, Miha Blażić. Ładnym strzałem nie dał szans własnemu bramkarzowi. Było 1:0 dla Legii. Goście nadal mieli przewagę. I pod koniec pierwszej połowy znów przyśpieszyli.

Wielbłąd reprezentanta

W 45 minucie fatalny błąd popełnili stoperzy Kolejorza. Klops Blaźicia i Salamona wykorzystał Marc Gual. Popędził na bramkę, ale zamieszał się i nie wykorzystał sytuacji. Kilkadziesiąt sekund później Salamon pięknym strzałem pokonał Mrozka. Kolejny gol samobójczy dał legionistom prowadzenie 2:0. Po zmianie stron goście spokojnie kontrolowali przebieg meczu. A gospodarze usiłowali nawiązać kontakt, ale nie mieli zbyt wielu argumentów. Oddali raptem dwa bardzo groźne strzały z dystansu. Najpierw mocne uderzenie Radosława Murawskiego świetnie obronił Kacper Tobiasz. W 83 minucie golkiper legionistów był bez szans wobec mocnego strzału Joela Perreiry. Końcówka zapowiadała się więc emocjonująco, jednak piłkarze gospodarzy do wyrównania dążyli dość anemicznie. Ich strategia polegała głównie na wrzutkach w pole karne. Obrona Legii ze spokojem przechwytywała ataki gospodarzy. Ostatecznie legioniści wygrali w Poznaniu z Kolejorzem 2:1. Oddali tylko jeden celny strzał, jednak gdyby zwyciężyli 5:1 gospodarze nie mogliby mieć pretensji.

Kiepski sezon Legii, ale koszmarny Lecha

Sezon Dla Legii nie jest zbyt udany – odpadnięcie z Pucharu Polski, utrata szansy na mistrzostwo. Jako taka gra w pucharach, ale kompromitacja już na wiosnę. Jednak Lech jest w sytuacji na dziś dużo gorszej. Legia na dwie kolejki przed końcem zajmuje trzecie miejsce w tabeli, z dorobkiem 53. punktów. Nie ma już szans na mistrzostwo Polski, z uwagi na gorszy bilans bezporednich rywali w walce o tytuł, Jagiellonii i Śląska. „Jaga” ma 59. punktów, Śląsk 57. Legia musi utrzymać miejsce gwarantujące grę w pucharach. Kolejne pozycje zajmują Górnik Zabrze (52 punkty), Lech Poznań (52), Raków Częstochowa (52) i Pogoń Szczecin (51). Legionistów czekają wyjazd do Grodziska Grodzisk Wielkopolski na mecz z Wartą Poznań i spotkanie z Zagłębiem Lubin u siebie. Sześć punktów da przepustkę do rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji Europy. Z Ekstraklasy spadły już ostatni w tabeli Łódzki Klub Sportowy i przedostatni Ruch Chorzów.

Lech Poznań – Legia Warszawa 1:2 (0:2)

0:1 Miha Blažič , 15′ (samob.)
0:2 Bartosz Salamon, 45’+2′ (samob.)
1:2 Joel Pereira 85″

Lech Poznań: Bartosz Mrozek – Joel Pereira, Bartosz Salamon, Miha Blažič, Barry Douglas (46’ Elias Andersson) – Filip Szymczak, Jesper Karlström (67’ Nika Kwekweskiri), Radosław Murawski, Alfonso Sousa (76’ Adriel Ba Loua), Kristoffer Velde (67’ Alan Czerwiński) – Mikael Ishak

Legia Warszawa: Kacper Tobiasz – Radovan Pankov, Artur Jędrzejczyk, Steve Kapuadi – Paweł Wszołek, Jurgen Çelhaka (82’ Wojciech Urbański), Juergen Elitim, Josué, Yuri Ribeiro – Marc Gual, Maciej Rosołek (74’ Ryōya Morishita)

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img