wtorek, 21 maja, 2024

„Boże Narodzenie to nie bałwan z reniferem”. Jeden z ostatnich wywiadów z ks. Isakowiczem-Zaleskim

W tradycji polskiej było pojęcie „godów”. To był czas od pierwszego dnia świąt do Trzech Króli, gdzie wzajemnie się odwiedzano, składano sobie życzenia. W niektórych krajach pierwszy raz prezenty dawało się w Wigilię pod choinkę, drugi raz w Trzech Króli. Z ciekawością obserwuję, jak na naszych oczach upowszechniła się tradycja wielobarwnych orszaków. W tradycji polskiej jest też kolędowanie, trwające do 2 lutego. Bardzo ważne jest, żeby nie zatracić duchowego wymiaru tych świąt – mówi Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, kapłan katolicki, prezes Fundacji św. Brata Alberta.

Okres Bożego Narodzenia w Polsce ma charakter szczególny, także pod względem kulturowym, nawet dla osób średnio wierzących bądź niewierzących. Jakie jest jednak religijne znaczenie tego czasu?

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski: Jako chrześcijanie święta rozpoczynamy Wigilią, 24 grudnia wieczorem, tą pierwszą symboliczną gwiazdką. A później jest ten okres do Trzech Króli, a w tradycji polskiej nawet do 2 lutego, kiedy odbywają się przeróżne uroczystości religijne, opłatki, spotkania w rodzinie, we wspólnotach. Myślę, że trzeba bardzo uważać, żeby nie zatracić sensu tych świąt. To nie może być kupowanie i jeszcze raz kupowanie. Chrześcijanie muszą pamiętać, że bez tego elementu religijnego zostanie sama komercja. Już nawet w niektórych krajach mówi się święta zimowe, zamiast Boże Narodzenie. A symbolem stają się renifer i bałwany. To całkowite zatracenie sensu tych świąt.

W Polsce piękną tradycją jest zostawianie dodatkowego nakrycia przy wigilijnym stole.

Ta tradycja ukształtowała się w Polsce pod wpływem wydarzeń historycznych, nierzadko tragicznych. To był czas zaborów, czyli koniec XVIII wieku, cały XIX, początek XX. Była ogromna emigracja, zesłania na Syberię. Przy wigilijnym stole z jednej strony wspominano tych, którzy polegli, z drugiej to dodatkowe nakrycie miało być dla powstańca, zesłańca. Również dziś w naszym kraju ten pusty talerz ma istotną wymowę społeczną. Wielu Polaków żyje bowiem za granicą. Często sam byłem świadkiem sytuacji, gdy rodziny zostawiały nakrycie dla bliskich mieszkających poza krajem. Łączyły się z nimi przez Skype’a, składały życzenia, symbolicznie łamały opłatkiem. Święta to trudny czas dla wielu ludzi samotnych, chorych, cierpiących, którzy nie mogą uczestniczyć w spotkaniach, widzieć się z rodziną. Pusty talerz jest także z myślą o nich. A ja sam z doświadczenia wiem, że na wigilie dla osób bezdomnych przychodzą nie tylko ludzie w kryzysie bezdomności, ale także osoby starsze, samotne, które nie mają się tego dnia gdzie podziać.

Wspomniał Ksiądz o banalizacji i komercjalizacji świąt. Jeśli jednak chodzi o nowe sposoby ich przeżywania, mamy do czynienia też z pozytywnym zjawiskiem. Z jednej strony są spotkania i wspólne świętowanie wiernych obrządków wschodniego i zachodniego. Z drugiej coraz częściej ludzie święta spędzają z bliskimi, a Trzech Króli na organizowanych tego dnia orszakach i spotkaniach ze znajomymi, których obdarowuje się prezentami?

Tu troszkę zaprotestuję, bo zwyczaje to piękne, ale wcale nie są nowe. Przeciwnie, to stara tradycja, która odżywa na naszych oczach. W tradycji polskiej było pojęcie „godów”. To był czas od pierwszego dnia świąt do Trzech Króli, gdzie właśnie wzajemnie się odwiedzano, składano sobie życzenia. W niektórych krajach pierwszy raz prezenty dawało się w Wigilię pod choinkę, drugi raz w Trzech Króli. Z ciekawością obserwuję, jak na naszych oczach upowszechniła się tradycja Orszaków Trzech Króli. W tradycji polskiej jest jeszcze kolędowanie, trwające do 2 lutego. W naszym kraju kolędy są bardzo piękne, chyba ze wszystkich pieśni religijnych rozbudowane najbardziej.

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img