czwartek, 20 czerwca, 2024

Na początku była kopanina, potem lepiej, na końcu dramat. Polska nie wyszła z grupy, z której nie dało się nie wyjść

Początek meczu nerwowy, zdecydowanie lepsza ekipa Czech. Później zdecydowanie lepsza gra, fantastyczna bramka, prowadzenie. Po przerwie szokująca informacja o tym, że bardzo dobry w pierwszej połowie Karol Świderski trafił do szpitala. Druga odsłona to bramka Czechów po błędzie, znów chaos, zryw w końcówce bez happy endu. Polska zremisowała z Czechami 1:1 i nie awansuje bezpośrednio do mistrzostw Europy. Są duże szanse na grę w barażach, ale tam gra musi być ileś razy lepsza.

„Polskaaaa, Biało-Czerwoni” – słychać było śpiew w tramwaju. Nagle ktoś zaintonował „nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało!”. „JESZCZE NIE TERAZ!” – zagłuszyli go kibice – relacjonowała nasza reporterka. Niestety, po meczu zostały już tylko stare i oklepane przyśpiewki. Inna sprawa, że można się było tego spodziewać.

Pierwsza połowa dobra, druga  fatalna

Biało-Czerwoni zaczęli bez Piotra Zielińskiego. Zawodnik Napoli pauzował z powodu choroby. W pierwszych minutach w szeregach gospodarzy było dużo nerwowości. Potem gospodarze grali lepiej. Świetnie spisywał się na lewym wahadle Nicola Zalewski. Znacznie gorzej na drugiej flance niezły w poprzednich meczach Przemysław Frankowski. W ataku szarpał Karol Świderski. Bohaterem był jednak Jakub Piotrowski. Pomocnik Ludogorca Razgrad dał Polakom prowadzenie. Lewą stroną pociągnął Nicola Zalewski. Zagrał w pole karne, piłkę odbitą od czeskiego obrońcy odbił Jindrich Stanek, jednak wobec dobitki Piotrowskiego był bezradny. Polacy mogli jeszcze strzelić bramki, sytuacje miał Świderski, Zalewski. Do przerwy układało się nieźle. Biało-Czerwoni prowadzili, a w rozegranym wcześniej meczu naszej grupy Mołdawia zremisowała z Albanią. Albańczycy zapewnili sobie awans na mistrzostwa Europy. Wynik z Kiszyniowa oznaczał, że jeśli podopieczni Michała Probierza utrzymają prowadzenie, a za kilka dni Czesi zremisują z Mołdawią, Biało-Czerwoni awansują na turniej. Mecz nie trwa jednak 45 minut, a 90.

W przerwie spotkania doszło do dramatu. Do szpitala trafił rozgrywający świetne zawody Karol Świderski. Napastnika Charlotte FC zastąpił Adam Buksa. Druga połowa zaczęła się dla podopiecznych Michała Probierza fatalnie. W 49 minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego wyrównał Tomáš Souček. Całe drugie 45 minut to wielki chaos, w którym jednak lepiej spisywali się goście. W końcówce selekcjoner Michał Probierz próbował ratować wynik zmianami. Najdziwniejszą były te dotyczące Patryka Pedy. Zawodnik SPAL w 58 minnucie zmienił kontuzjowanego Pawła Bochniewicza. W 85 to jego zmienił Sebastian Szymański. Dużo ożywienia wniósł Kamil Grosicki. W ostatniej minucie doliczonego czasu gry w pole karne pobiegł nawet Wojciech Szczęsny. Niestety, wygrać się nie udało. W meczu z Czechami słabo zagrał Robert Lewandowski – kapitan sporo pracował, ale lepiej w pierwszej połowie wyglądał Karol Świderski. Plusy? Było parę przebłysków, świetnie spisał się Nicola Zalewski. Mecz można ocenić na tróję z minusem, same eliminacje znacznie gorzej.

Baraż prawie pewny

Kwalifikacje były dramatycznie złe. Polacy nie wyszli z grupy, z której teoretycznie nie dało się nie wyjść. Przypomnijmy, że w grupie, z której awans wydawał się formalnością, Biało-Czerwoni zdobyli w ośmiu meczach 11 punktów. Wygrali jedynie dwa razy w Wyspami Owczymi, raz z Albanią. Zanotowali remisy z Mołdawią i Czechami u siebie. Ulegli w wyjazdowych meczach Czechom, Mołdawii i Albanii. Biało-Czerwoni zagrają najpewniej w barażu, aby nie wystąpili musiałby zdarzyć się kataklizm, na ostatniej prostej szansę na awans musieliby stracić jednocześnie Chorwaci, Włosi, Szwajcarzy i Holendrzy, którzy grają z niżej notowanymi Irlandią i Gibraltarem i którym wystarczy jedno zwycięstwo.

Polska – Czechy 1:1 (1:0)

1:0 Jakub Piotrowski 38’
1:1 Tomáš Souček 49’

Polska: Wojciech Szczęsny – Jan Bednarek, Paweł Bochniewicz (58’ Patryk Peda, 85’ Sebastian Szymański), Jakub Kiwior – Przemysław Frankowski, Bartosz Slisz, Jakub Piotrowski, Damian Szymański (73’ Kamil Grosicki), Nicola Zalewski – Karol Świderski (46’ Adam Buksa), Robert Lewandowski

Czechy: Jindrich Stanek – David Zima, Jakub Brabec, Tomáš Holeš – Vladimir Coufal, Michal Sadílek(90’ Alex Král), Tomáš Souček, Lukas Provod (75’ Ondřej Lingr), David Doudera – Mojmír Chytil (46’ Tomáš Čvančara), Jan Kuchta (46’ Adam Hložek)

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img