czwartek, 20 czerwca, 2024

Tusk miałby zastąpić Trzaskowskiego i być „jeszcze groźniejszym przeciwnikiem”. Tak mówi prezes PiS. Naszym zdaniem plan w KO jest zupełnie inny

To byłaby sensacyjna zmiana miejsc. Jak zasugerował na spotkaniu z wyborcami lider PiS Jarosław Kaczyński, prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski miałby w końcówce kampanii zastąpić Donalda Tuska i przejąć rolę lidera Koalicji Obywatelskiej. „Byłby jeszcze gorszy”, mówił prezes PiS. To jednak mało prawdopodobny scenariusz.

Argumentem za zmianą lidera jest po pierwsze fakt, że wyniki sondażowe KO nie są oszałamiające. Formacja ta wciąż zajmuje drugie miejsce. Po drugie – już raz taki scenariusz był grany. W wyborach prezydenckich 2020 roku kandydatką PO była Małgorzata Kidawa-Błońska. Miała fatalne wyniki sondaży. I gdy przesunięto wybory z uwagi na pandemię, PO wymieniła kandydata – Kidawę-Błońską zastąpił Rafał Trzaskowski. O mało nie wygrał, uzyskał ponad 10 milionów głosów. Teraz miałby ratować kampanię. Politycy PO związani z Trzaskowskim mówią, że rysowany przez prezesa PiS scenariusz nie ma sensu. Plan otoczenia prezydenta jest inny.

Sytuacja inna niż w 2020 roku

– W jednym prezes PiS ma rację. Rafał byłby dla nich dużo groźniejszym przeciwnikiem. Nie ma jednak planu zamiany lidera – mówi zastrzegający anonimowość polityk KO. Jak przypominają nasi rozmówcy, sytuacja jest inna niż w roku 2020. – Małgosia miała niskie poparcie. Nie z jej winy, była pandemia, trudny czas. Sondaże były jednak straszne. Do drugiej tury mógł wejść Szymon Hołownia albo Władysław Kosiniak-Kamysz. Groziła rewolucja na scenie politycznej. Realnym scenariuszem było wypadnięcie Platformy poza podium. A to byłaby katastrofa. Start Rafała nas uratował. Dziś nie zajmujemy pierwszego miejsca, to prawda, być może nie uda się wyprzedzić Zjednoczonej Prawicy. Druga pozycja i dominacja po stronie opozycji jest jednak niepodważalna. W sytuacji, w której PiS nie zdobędzie większości, mamy szansę na przejęcie władzy. Nie ma powodu, by cokolwiek ratować – tłumaczy nasz rozmówca.

Inny polityk PO twierdzi, że wymiana Tuska na Trzaskowskiego byłaby dla wyborców niezrozumiała. Tworzyłaby dodatkowy problem. Chodzi o plany na przyszłość. – Osobiście uważam, że Donald popełnił pewne błędy. To jednak nie znaczy, że dziś nie należy go wspierać. Dostaniemy dobry wynik. Postaramy się wyprzedzić PiS, ale jeśli będzie drugie miejsce tuż za PiS-em, to wiele zależy od Trzeciej Drogi i Lewicy. Jak oni wejdą, a Konfederacja uzyska słaby wynik, przejmiemy władzę – tłumaczy. Niezależnie od tego, wystawianie dziś Rafała nieco by go spaliło. Prezydent Warszawy ma być kandydatem na prezydenta w 2025 roku. Jest ich faworytem. PiS nie ma nikogo, bo Mateusz Morawiecki jest już opatrzony, pani Witek nie wydaje się mocnym kandydatem. Więc wchodzenie dziś w kampanię i jeszcze zastępowanie Tuska byłoby bez sensu – mówi nasz informator.

Wyborczy maraton do 2025 roku

Wybory parlamentarne do Sejmu i Senatu odbędą się w niedzielę, 15 października 2023 roku. Nowy Sejm wybierze rząd. Są trzy kroki konstytucyjne. W pierwszym prezydent desygnuje premiera. Jeżeli Sejm nie udzieli mu wotum zaufania, w drugim kroku posłowie wybierają nowego szefa rządu. Jeśli i on nie uzyska poparcia, jest trzeci krok, w którym znów wybór szefa rządu należy do głowy państwa. Brak wotum zaufania oznaczałby wcześniejsze wybory. Wiosną wybierzemy prezydentów i burmistrzów miast oraz wójtów gmin, radnych sejmików województw, rad powiatów, miast i gmin. Również na wiosnę, w wyborach do Parlamentu Europejskiego Polacy wybiorą eurodeputowanych. Wyborczy maraton zakończy się w roku 2025, kiedy wybierzemy prezydenta RP. Faworytem ze strony opozycji wydaje się prezydent Warszawy, Rafał Trzaskowski. Wielką niewiadomą jest, kogo wskaże PiS – na pewno nie będzie to Andrzej Duda. Obecny prezydent kończy bowiem drugą kadencję, w Polsce nie ma możliwości zostać wybranym na urząd głowy państwa po raz trzeci.

REKLAMA

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE

WIĘCEJ

WIĘCEJ W TELEGRAFIE

- Advertisement -spot_img