Próba odebrania honorowego obywatelstwa miasta arcybiskupom – Sławojowi Leszkowi Głódziowi i Henrykowi Hoserowi nie powiodła się. I dobrze. Była bowiem zwyczajną hucpą, nakręconą przez skrajnie antyklerykalne środowiska. Po pierwsze – nie chodziło tu o merytorykę. Arcybiskupa Głodzia nie znam, bylam zbyt młoda, gdy rządził diecezją. Wiem, że budzi kontrowersje. Ale Arcybiskupa Hosera uważam za jednego z najwybitniejszych polskich teologów. Do tego człowiek ten jako jeden z pierwszych zaczął czyścic szeregi praskiej diecezji. Ale jest znienawidzony – za konflikt z pupilkiem mediów księdzem Wojciechem Lemańskim, za jednoznaczny konserwatyzm. Po drugie – tu już pomijając tę kwestię, odebranie tytułu raz, doprowadziłoby do jego zdeprecjonowania i ośmieszenia. Na szczęście radni PO wykazali się rozsądkiem i zagłosowali przeciwko możliwości odbierania tytułów.
Maria Kozłowska
Tekst jest opinią autora. Nie musi odzwierciedlać poglądów redakcji