Konstytucyjna (nie)konstytucja. Absurd u HGW

Jedno nie ulega wątpliwości – jesteśmy świadkami końca kariery Hanny Gonkiewicz-Waltz jako prezydent stolicy fot. ZTM

Patrząc na komisję weryfikacyjną w sprawie reprywatyzacji w stolicy ocen nasuwa się kilka. Przede wszystkim – już pierwsze przesłuchania w fatalnym świetle stawiają prezydent stolicy. Byli urzędnicy ratusza wyraźnie zeznali, że Hanna Gronkiewicz-Waltz doskonale wiedziała o procedurach przy zwrotach roszczeń w Warszawie. A najbardziej interesowała ją kamienica przy Noakowskiego 16. Dokładnie ta kamienica, w której udziały przejął mąż pani prezydent. Pierwsze przesłuchania przed komisją wyglądają więc dla Gronkiewicz-Waltz źle. Jeszcze gorzej wygląda to, że pani prezydent odmawia stawienia się na przesłuchanie. Owszem – argument o niekonstytucyjnym organie jest mocny, na pewno można go przedyskutować. Ale – jeśli faktycznie jest komisja niekonstytucyjna – to czemu zeznają przed nią współpracownicy Gronkiewicz-Waltz? Co w pracach komisji robi Rober Kropiwnicki, poseł Platformy Obywatelskiej, partii, której prezydent stolicy jest wiceprzewodniczącą? Dochodzi do absurdu, w którym z jednej strony organ jest niekonstytucyjny i bezprawny, z drugiej ci, którzy o niekonstytucyjności krzyczą bojkotują go, ale nie do końca.
Pytanie, co zrobi Naczelny Sąd Administracyjny, bo to ten organ ustali, czy prezydent Warszawy musi, czy nie musi stawiać się przed komisją. I co powie Hanna Gronkiewicz-Waltz, gdy okaże się, że działania komisji są jedna zgodne z prawem?

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*