Mruczuś a sprawa Polska

Tam gdzie są koty, mniej jest gryzoni. Fot Stiopa/WIkipedia By Stiopa (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons

Stołeczne media od jakiegoś czasu alarmują o szczurach, które stają się istną plagą niektórych stołecznych dzielnic. Co uderza od razu – szczurów jest więcej tam, gdzie drastycznie spada liczba wolnożyjących kotów. I odwrotnie – tam, gdzie kotów jest więcej, automatycznie mniej jest też gryzoni. Tak prosta zależność nie trafia niestety do zdeklarowanych wrogów kocich futrzaków. Przeciwnicy kotów są zdania, że koty to plaga, która zakłóca życie mieszkańców osiedli. Co ciekawe – kiciusie opiekę znajdują nierzadko w biedniejszych rejonach miasta, których mieszkańcy nie tylko nie prześladują kotów, ale też zostawiają dla nich otwarte okna w piwnicy (zimą warunek przeżycia), dokarmiają, a nawet wyłapują zwierzaki i fundują im sterylizację, szczepienia i zabiegi medyczne. I właśnie tego typu działania pozwalają kontrolować populację kotów, chronią przed jej zbytnim rozrostem i epidemiami. Zaś koty, żyjąc w osiedlach chronią je przed plagą gryzoni i szkodników. Warto o tym pamiętać.

Maksym Niedźwiadek

Dodaj komentarz