Kamionek, Praga, Ossów, Radzymin. Zwycięstwo przyszło na prawym brzegu

W diecezji warszawsko-praskiej obchody przypadającej za rok setnej rocznicy wielkiego zwycięstwa mają być obchodzone z wielkim rozmachem. Przedsmak mieliśmy już podczas uroczystych tegorocznych obchodów. Nic dziwnego – to praska strona Wisły była głównym teatrem krwawych zmagań w sierpniu 1920 roku.

fot. ODH

Ostatnich kilkaset lat historii Pragi ma charakter symboliczny. To tu mieliśmy tragiczną rzeź w 1794 roku, krwawą bitwę o Olszynkę Grochowską w roku 1831. Ale też największy triumf nowożytnego polskiego oręża – Bitwa Warszawska 1920 roku – związany jest z Pragą i szerzej diecezją warszawsko-praską. Walki na przedpolach Ossowa, Radzymin, Kamionek – gdzie ostatnią mszę przed śmiercią odprawił ksiądz Ignacy Skorupka – to zdarzenie i miejsca symboliczne. Wybudowana w okresie międzywojennym obecna konkatedra Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku powstała na miejscu prastarej parafii i XIII wiecznego cmentarza, jako wotum dziękczynne za wygraną bitwę. Obok świątyni miał powstać też łuk triumfalny na cześć wielkiego zwycięstwa. Plany te przerwał wybuch II wojny światowej, potem okres komunistyczny, w którym wspominanie o pogonieniu bolszewików było używając obecnej terminologii niepoprawne politycznie. Od transformacji ustrojowej minęło jednak trzydzieści lat. I wciąż ciężko oprzeć się wrażeniu, że Bitwa Warszawska nie jest dostatecznie uhonorowana. Co więcej, pojawiły się głosy ją deprecjonujące. Słowa o tym, że Polacy powinni… przegrać, bo wtedy nie byłoby Hitlera (sic!). Prawda jest taka, że porażka w tamtej bitwie doprowadziłaby nie tylko do klęski i zniknięcia Polski z mapy świata, ale też do rozprzestrzenienia się bolszewizmu po całej Europie – rewolucyjne nastroje panowały bowiem chociażby w Niemczech. Co więcej – terror, jaki nieśli ze sobą bolszewicy ciężko porównać z czymkolwiek innym. No, może z rzeziami armii Czyngis Chana. Obdzieranie ludzi ze skóry, mordy, gwałty na kobietach, palone wsie, świątynie i domy. Ze strony wschodniej nacierała dzicz, którą udało się powstrzymać. Zwycięstwo 1920 roku jest dziś deprecjonowane prze lewicę i niedoceniane, spychane na dalszy plan przez sporą część prawicy, która woli czcić rocznice kolejnych narodowych klęsk. Wciąż nie ma porządnego muzeum, o łuku triumfalnym nie wspominając. Publicysta Rafał A. Ziemkiewicz zasugerował nawet, że wszystkie kolejne rządy nie chcą czcić Bitwy Warszawskiej, bo wciąż boją się Rosji. Wyjątkiem w czczeniu rocznicy Bitwy jest Kościół katolicki, który od lat stara się przywrócić jej należne miejsce w naszej historii. Już 13 czerwca 1999 roku w Radzyminie św. Jan Paweł II oddał hołd uczestnikom walk z 1920 roku. Teraz diecezja warszawsko-praska prowadzi przygotowania do setnej rocznicy. A tegoroczne, kościelne uroczystości z okazji 99. Rocznicy były okrągłej rocznicy zapowiedzią. Już 14 sierpnia 2019 roku, w wigilię święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny oraz w wigilię rocznicy Bitwy Warszawskiej uroczysta msza święta odbyła się w konkatedrze Matki Bożej Zwycięskiej na Kamionku. Mszę świętą odprawił i homilię wygłosił ordynariusz warszawsko-praski, bp Romuald Kamiński. – Kiedy rozpoczynamy obchód uroczystości 99. rocznicy Cudu nad Wisłą, to to przeżycie jest zwielokrotnione, ponieważ tutaj, w polskich warunkach – a nie mówiąc o praskich – to święto jest przeżywane z wielką estymą i atencją, ponieważ od prawie stu lat przeżycia te łączone są z niezwykłym czasem roku 1920. A Kamionek, ta świątynia, to część integralna tamtych wydarzeń – mówił w homilii ksiądz biskup. – Maryja jest patronką diecezji warszawsko-praskiej. Nazywamy ją naszą Matką Zwycięską. W Maryi możemy zobaczyć, gdzie jest kres wędrówki tych, którzy swoje życie całkowicie zjednoczyli z losem Chrystusa – mówił bp Kamiński już w rocznicę bitwy, 15 sierpnia w Ossowie. – Wszyscy ci, którzy wówczas stanęli do obrony naszej Ojczyzny, właściwie weszli na tę drogę i podjęli tę misję, jak realizowała ją Maryja – misję odkrywania i obrony Nieba, tego co Boże, miłości, która wszystko zwycięża. Zwycięża lęk, zwycięża obawy, zwycięża podziały, zwycięża to wszystko, co jest ludzkie i wynika z ludzkiej słabości, ale potrafi prowadzić do heroizmu – powiedział z kolei w Radzyminie Marek Solarczyk, biskup pomocniczy diecezji warszawsko-praskiej.

Antoni Zankowicz

 

Dodaj komentarz