Chcieli ograbić staruszkę. Sąd Najwyższy nie pozwolił

Bezduszność urzędników.  Niewiele brakowało, aby Danuta P. – schorowana i w podeszłym wieku mieszkanka Warszawy – padła ofiarą bezwzględnej machiny urzędniczej. Została pozwana o zwrot bonifikaty (z odsetkami!), bo sprzedała mieszkanie, w którym bała się mieszkać. Teraz w Sądzie Najwyższym zapadło orzeczenie pozwalające kobiecie odetchnąć z ulgą.

zdj.ilust. for. freeimages.com

Po raz pierwszy o dramatycznej sytuacji Danuty P. pisaliśmy kilka miesięcy temu.
„Schorowana staruszka sprzedała mieszkanie, które przejęła od miasta z 90 procentową bonifikatą. Kupiła nowe, bo w starym miała problemy z pokonaniem stromych schodów. Urzędnicy po latach zażądali jednak zwrotu bonifikaty z odsetkami, a sąd (po licznych wyrokach) wyliczył jej wartość na dziesiątki tysięcy złotych” – relacjonował wówczas Telegraf24.
Zaczęło się niepozornie. W lutym 2008 r. kobieta podpisała z Urzędem m.st. Warszawy „umowę ustanowienia odrębnej własności lokalu i umowę sprzedaży oraz oddania części gruntu w użytkowanie wieczyste”. W ramach transakcji urzędnicy przyznali 90-procentową bonifikatę.
Niestety, mieszkanie, którego Danuta P. stała się właścicielką, miało liczne wady.
„Wykupiony lokal usytuowany był na wysokim parterze, prowadziły do niego strome schody, nie było windy. W budynku dochodziło do licznych włamań i przestępstw” – tłumaczyła Prokuratura Krajowa.
W sierpniu 2009 r. mieszkanie zostało sprzedane i kupione nowe. Wygodniejsze, bezpieczniejsze, położone blisko domu córki. Kobieta sądziła, że to koniec problemów… Ale w styczniu 2013 r. urzędnicy skierowali przeciwko Danucie P. pozew o zapłatę – domagali się zwrotu bonifikaty. Powód? Sprzedała mieszkanie przed upływem pięciu lat od podpisania umowy.
Najpierw Sąd Okręgowy w Warszawie nakazał zapłatę 50 tys. zł wraz z odsetkami. Po apelacji „doliczono” ponad 3 tys. zł i kolejne odsetki. Później były inne wyroki, ostatecznie Danuta P. musiałaby zapłacić dziesiątki tysięcy zł. Pojawiła się nawet groźba egzekucji.
Najczarniejszy scenariusz został zahamowany, gdy skargę nadzwyczajną wniósł Prokurator Generalny – wówczas wstrzymano wykonanie wyroku do czasu jej rozpoznania.
„Danuta P. działała wyłącznie w celu realizacji, uzasadnionych jej ówczesną sytuacją, potrzeb mieszkaniowych i nie dążyła do uzyskania jakichkolwiek innych korzyści. Swoim zachowaniem nie sprzeniewierzyła się celowi, któremu miała służyć pomoc uzyskana od miasta stołecznego Warszawy w formie bonifikaty” – tłumaczyli swój ruch prokuratorzy.
Pod koniec lipca Sąd Najwyższy wydał orzeczenie.
„Podzielił argumenty zawarte w skardze kasacyjnej, co doprowadziło do wydania orzeczenia korzystnego dla Danuty P.” – podkreśliła Prokuratura Krajowa.
O precedensowym wyroku napisała również „Rzeczpospolita”, której dziennikarze zwrócili uwagę na argumentację sądu. W uzasadnieniu dość mocno skrytykowano działania urzędników.
„Żądanie zwrotu udzielonej przez m.st. Warszawę bonifikaty na zakup mieszkania od osoby znajdującej się w szczególnie trudnej sytuacji życiowej jest sprzeczne z zasadami współżycia społecznego i jako takie nie zasługuje na ochronę prawną” – stwierdził Sąd Najwyższy (cytowany przez serwis rp.pl).

Łucja Czechowska

 

Dodaj komentarz