Zabił kobietę. Nie jest pewne, czy będzie w więzieniu Gdzie trafi Kajetan P.?!

 

Dowody są bezsporne – Kajetan P. w bestialski sposób zamordował Katarzynę J. Zresztą zwyrodnialec przyznał się do winy. Ale czy trafi do więzienia? To już tak pewne nie jest…

Luty 2016 r. Kajetan P. transportowany z Malty do Polski. fot. Komenda Główna Policji

Po zakończeniu śledztwa Prokuratura Okręgowa w Warszawie skierowała akt oskarżenia, w którym Kajetanowi P. zarzucono zabójstwo Katarzyny J. oraz napaść na policjanta i atak na badającą go psycholog.
„Oskarżony przyznał się do zbrodni zabójstwa i złożył obszerne wyjaśnienia. W odniesieniu do pozostałych przestępstwa oskarżony nie zajął stanowiska” – tłumaczyła wówczas prokuratura.
Zwrócono też uwagę na opinię biegłych psychiatrów, którzy uznali, iż morderca może odpowiadać za to co zrobił, choć miał ograniczoną zdolność rozpoznawania znaczenia swojego czynu.
Sąd jednak zwrócił akta prokuraturze.
„ (…) w celu uzupełnienia istotnych braków śledztwa w postaci dokonania konfrontacji biegłych psychiatrów i psychologów z obu zespołów wobec dostrzegalnych, wyraźnych rozbieżności pomiędzy wydanymi opiniami” – stwierdzono.
Ostatecznie proces zabójcy ruszył. Trwał wiele miesięcy, a w mowach końcowych prokurator zażądała dla oskarżonego kary dożywocia. Nadal jednak nie wiadomo gdzie trafi Kajetan P.: do więzienia, czy jednak szpitala psychiatrycznego…

 

Okrutna zbrodnia. Zabił, bo życie ludzkie jest jak życie komara

Kajetan P. zamordował Katarzynę, bo życie ludzkie dla niego nic nie było warte. Tyle co komara – jak sam przyznał. Ofiarę wybrał przypadkowo, a po zabójstwie próbował uciec do Afryki. Nikt nie ma wątpliwości, że Kajetan P. to człowiek wyjątkowo niebezpieczny.

Do makabrycznego zabójstwa doszło 3 lutego 2016 roku. Strażacy wezwani do pożaru mieszkania na Żoliborzu znaleźli poćwiartowane ciało młodej kobiety. Sprawca odciął głowę!
Głównym podejrzanym od razu stał się 27-letni wówczas Kajetan P., syn znanej prokurator, poznaniak, który od dłuższego czasu przebywał w Warszawie, gdzie studiował i pracował.
Ofiarą była 30-letnia Katarzyna J., pochodząca z Radomia lektorka języka włoskiego. Gdy sprawdzono jej mieszkanie, stało się jasne, że to tam została zabita.
Podczas śledztwa odkryto, iż zabójca włożył zwłoki do torby i przewiózł jej zamówioną… taksówką! Oczywiście, kierowca nie był świadomy co się stało, ale zwrócił pasażerowi uwagę, że z torby cieknie krew.
„To tusza dzika”- usłyszał w odpowiedzi.
Ofiara i jej oprawca nie znali się wcześniej, nie było między nimi żadnego konfliktu, nie mieli wspólnych znajomych. Kobieta dała ogłoszenie o lekcjach z języka włoskiego, a na anons przypadkowo trafił Kajetan P., który od dłuższego czasu planował zabójstwo. Nnie miało znaczenia kogo zamorduje.
Po dokonaniu mordu uciekł z Polski. Pojechał do Niemiec i Włoch. Próbował dotrzeć do Afryki. Wpadł jednak na Malcie. Obecnie przebywa odizolowany od innych ludzi. I tam powinien pozostać!

Bez wyroku. Nowe wnioski, nowe rozprawy

Proces Kajetana P. toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Od początku budził ogromne emocje, ale nie wiadomo co się dzieje na sali, bo już na pierwszej rozprawie wyłączona została ich jawność. Dlatego przesłuchania świadków, biegłych, a przede wszystkim oskarżonego odbywają się za zamkniętymi drzwiami.
Nieoficjalnie było jednak wiadomym, iż proces dobiegał końca, a na piątek 5 lipca wyznaczono nawet termin publikacji wyroku. Ten ostatecznie nie został ogłoszony, bo sąd zdecydował o wznowieniu przewodu dowodowego.
Nie jest tajemnicą, że w sprawie pojawiły się nowe wnioski o przeprowadzeniu kolejnych czynności dowodowych. Jakie? Tych szczegółów już nie ujawniono. Takie sytuacje nie są niczym nadzwyczajnym, ale w tym przypadku nieco zaskakuje, iż sąd wyznaczył aż trzy terminy kolejnych posiedzeń (4, 15 października, 15 listopada), czyli zakres wniosków zapewne jest obszerny.
To oznacza, że proces mordercy Katarzyny J. Może potrwać jeszcze wiele miesięcy

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz