Obrazy zamknięte w serwerowni

Cenna kolekcja malarstwa religijnego niedostępna dla mieszkańców. Zawierająca jedne z najbardziej cenionych dzieł malarstwa religijnego w Polsce kolekcja Zofii

Zofia Wojciechowska-Grabska, rok 1927 fot. Public Domain

Wojciechowskiej-Grabskiej niszczeje w składziku w dzielnicowej bibliotece – alarmują mieszkańcy Ursusa. – To nie składzik, tylko serwerownia, obrazom nic nie zagraża – ripostuje kierownictwo biblioteki. Nie zmienia to faktu, że wartościowe eksponaty od miesięcy są niedostępne dla zwiedzających.
Zofia Wojciechowska-Grabska (1905 – 1992) to postać na polskiej scenie kulturalnej wyjątkowa. Córka Stanisława Wojciechowskiego – polityka ruchu ludowego, Prezydenta RP w latach 1922 – 1926. Synowa Władysława Grabskiego, polityka Narodowej Demokracji, ministra skarbu (twórcy reformy walutowej) i premiera RP.  Sama Wojciechowska-Grabska to absolwentka Warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych. Jako malarka specjalizowała się w portretach węglem oraz malarstwie religijnym. Jest autorką ponad stu obrazów, które trafiły do polskich kościołów. Kilkadziesiąt znalazło się w świątyniach warszawskich. Wśród nich kolekcja, która – zgodnie z życzeniem samej artystki – trafiła do kościoła w Ursusie, na osiedlu Gołąbki. Ursus był w życiu malarki wyjątkowy. Zarówno ona sama, jak i jej mąż – Władysław Jan Grabski byli darczyńcami terenów pod szkołę i kościół parafialny pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty na Gołąbkach. Właśnie do tego kościoła trafiła kolekcja Zofii Wojciechowskiej-Grabskiej. W roku 2013 w Ursusie otwarta została biblioteka im. Władysława Jana Grabskiego (męża artystki). Na mocy porozumienia pomiędzy proboszczem, władzami dzielnicy i dyrekcją biblioteki obrazy trafiły do placówki, zdobiąc jej ściany. Były tam do 2019 roku, kiedy to zostały decyzją dyrekcji placówki usunięte. Przeciwko zaprotestowała grupa mieszkańców, która wystosowała list do dyrekcji biblioteki, z żądaniem przywrócenia kolekcji. Autorzy przypomnieli o roli rodziny Grabskich i Wojciechowskich w historii Polski, Warszawy i przede wszystkim ich związki Ursusem. Zaproponowali, by w bibliotece powstała sala poświęcona twórczości Zofii Grabskiej. Dyrekcja biblioteki w odpowiedzi oświadczyła, że wszelkie wystawy w ramach placówki mogą mieć jedynie charakter czasowy. Że dzieła Zofii Grabskiej są doniosłe dla historii Ursusa. Jednak należy też pamiętać o woli samej artystki, która życzyła sobie, by jej obrazy znalazły się w kościele pw. św. Jana Apostoła i Ewangelisty na Gołąbkach. Zdaniem dyrekcji nie na miejscu było więc zabieranie kolekcji z parafii. Dyrekcja placówki kategorycznie odparła też zarzut o trzymanie obrazów w złych warunkach twierdząc, że dzieła Grabskiej znajdują się nie w składziku, a suchym pomieszczeniu, jakim jest serwerownia.
– To prawda, zgodnie z wolą artystki obrazy trafiły do kościoła. Ale potem były ogólnodostępne w bibliotece. Dziś mieszkańcy nie mogą ich oglądać ani w świątyni, ani placówce edukacyjnej. To niedopuszczalne! – mówi Dariusz Grylak, radny dzielnicy Ursus. – Dzieła takie jak kolekcja Zofii Wojciechowskiej-Grabskiej są wspólnym dziedzictwem naszej kultury. Religijnej, narodowej, ale też lokalnej, ursuskiej. Nie wolno ich zamykać przed mieszkańcami – dodaje Dariusz Grylak.
Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz