Eksplozja bomby, strzelaniny, zabójstwa: W tej wojnie gangów ginęli niewinni

 

To było jedno z najbardziej brutalnych starć pomiędzy gangami walczącymi o zyski z narkotyków. Zginęło wiele osób, także przypadkowych ofiar, które nie miały nic wspólnego z bandyckim półświatkiem. Do gangsterskich porachunków doszło przed laty w Nowym Dworze Mazowieckim, a niektóre zbrodnie do dziś nie zostały rozliczone prawomocnym wyrokiem.

fot. Feeimages.com

Wieczorem 23 czerwca 2000 roku w Nowym Dworze Mazowieckim miał się odbyć festyn. Przygotowania do zabawy w wielu miejscach trwały od rana, także pracownicy pubu EB szykowali się do większej liczby gości. W południe lokal był jeszcze zamknięty, ale grupka osób z personelu już przebywała na miejscu. W pewnej chwili barman zauważył pod stolikiem – stojących na dworze w „ogródku” – poluzowaną kostkę brukową. Chciał sprawdzić co się stało, ale ledwo jej dotknął nastąpiła eksplozja. W wybuchu bomby zginęły cztery osoby.
Niemal od razu stało się jasne, że do zamachu doszło w wyniku bandyckich porachunków. W tej knajpie bardzo często przesiadywali bowiem gangsterzy z grupy nowodworskiej. Mieli nawet ulubiony stolik – właśnie ten, pod którym podłożono ładunek wybuchowy. Eksplozja nastąpiła jednak przedwcześnie i zginęli niewinni ludzie.
Podejrzenia o zorganizowanie ataku natychmiast padły na grupę modlińską, którą rządzili bracia Dariusz i Grzegorz K. Z kolei szefami „nowodworskich” byli Paweł G. „Głębik” i Marek B. „Biały”. Ci drudzy byli celem… Po nieudanym zamachu nie było wątpliwości, że nastąpi ciąg dalszy wojny gangów, które chciały przejąć władzę nad miasteczkiem, a przede wszystkim zyskami z prostytucji, haraczy, handlu narkotykami. I tak się stało.
Wkrótce w biały dzień w centrum Nowego Dworu Mazowieckiego ostrzelany został terenowy samochód – bardzo podobny mieli bracia K. Doszło jednak do koszmarnej pomyłki, bo autem jechało małżeństwo z dzieckiem. Tylko cudem nikomu nic się nie stało.
Z kolei 13 listopada do pubu Tartak wtargnęło dwóch zamaskowanych morderców, którzy zaczęli strzelali z broni maszynowej do „Głębika” i Krzysztofa K. „Szczurek”. Obaj gangsterzy zginęli na miejscu.
Brutalnych przestępstw było znacznie więcej, do zabójstw dochodziło nawet wewnątrz gangów (Konrad O. chciał się usamodzielnić, został postrzelony, a kilka dni później dobity w szpitalu). W końcu jednak Centralne Biuro Śledcze rozbiło bandy terroryzujące mieszkańców Nowego Dworu Mazowieckiego. Za kratkami znaleźli się m.in. Marek N. i Daniel E., którzy – według prokuratury – mieli dokonać egzekucji w pubie Tartak.
Do dziś proces mężczyzn nie doczekał się prawomocnego finału, choć zapadały już wyroki. Najpierw zostali skazani na dożywocie, ale orzeczenie uchylono. Drugi proces zakończył się w czerwcu tego roku, treść wyroku Sądu Okręgowego Warszawa Praga jednak mocno zaskoczyła. Jak informuje portal tvp.info, Daniel E. ponownie dostał najsurowszy wymiar kary, ale Marka N. uniewinniono. Zapewne to orzeczenie zostanie zaskarżone – zarówno przez obronę, jak i prokuraturę.
Natomiast w innym procesie szef grupy modlińskiej Dariusz K. został skazany za wiele zbrodni, m.in. zlecenie zabójstwa Andrzeja M. i jego matki Eugenii S., którzy składali zeznania przeciwko niemu. Dostał dożywocie i kara jest ostateczna, bo kasacja została oddalona przez Sąd Najwyższy. Z kolei brat gangstera Grzegorz K. nie doczekał wyroku – zginął.

Łucja Czechowska

 

Dodaj komentarz