Raperów problemy z prawem (i narkotykami). Jeden skazany, drugi oskarżony

Praska prokuratura zakończyła śledztwo przeciwko Andrzejowi Ż. Raper znany jako „Żurom” został oskarżony m.in. o handel haszyszem. Nie jest jedynym muzykiem z Warszawy, który wpadł w problemy z wymiarem sprawiedliwości. Niedawno prawomocnie skazano – za obrót znacznymi ilościami marihuany i kokainy – mężczyznę używającego artystycznego pseudonimu Bonus RPK.

fot. Adrian Grycuk/Wikipedia By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

O kryminalnej aferze z udziałem znanego producenta muzycznego i rapera Andrzeja Ż., Telegraf24.pl już pisał kilka razy. Chociażby o zatrzymaniu mężczyzny pod koniec października zeszłego roku na lotnisku im. Chopina. „Żurom” wybierał się w podróż do Stanów Zjednoczonych, ale policjanci nie pozwolili muzykowi wyjechać z kraju.
Po przewiezieniu do prokuratury usłyszał zarzut handlu niemal kilogramem haszyszu oraz usiłowania wymuszenia rozbójniczego.
„Chodzi o pobicie mężczyzny w celu odzyskania 80 tysięcy złotych” – pisaliśmy ponad pół roku temu.
Andrzej Ż. nie przyznał się do winy, złożył wyjaśnienia, a sąd początkowo zgodził się, aby muzyk mógł wyjść na wolność dzięki kaucji (wpłacono 100 tys. zł i wrócił do domu). Takie postanowienie zaskarżyła prokuratura i sąd wyższej instancji przyznał jej rację, „Żurom” miał stawić się do aresztu. Ale tego nie zrobił. Wydał nawet oświadczenie zapewniając, że się nie ukrywa, ale jest ma poważne problemy zdrowotne.
„Informuje Was i czytające to służby, że się nie ukrywam, nie mataczę, a jedynie chcę poddać się operacji by się samemu zgłosić do aresztu” – twierdził.
Nie przekonał śledczych.
„Andrzej Z. przebywał na wolności do 22 stycznia 2019 r. kiedy został zatrzymany w wyniku poszukiwań listem gończym” – przypomina prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, która prowadziła śledztwo.
Zanim jednak „Żurom” wylądował w celi, komentował w mediach społecznościowych ustalenia prokuratury, odrzucał zarzuty, przekonywał, iż padł ofiarą intrygi. Niedługo będzie mógł swoją wersję wydarzeń przedstawić w sądzie, do którego trafił akt oskarżenia przeciwko muzykowi. Mężczyzna odpowie nie tylko za handel narkotykami i próbę wymuszenia pieniędzy, ale także posiadanie nielegalnej amunicji, czy ujawnianie informacji ze śledztwa.
Andrzeja Ż. dopiero czeka proces, a prawomocny wyrok usłyszał już inny raper z Warszawy. Bonus RPK został zatrzymany w lutym 2015 r. i na kilka miesięcy trafił do aresztu.
Zarzuty postawione Oliwierowi R. dotyczyły wydarzeń z dość odległej przeszłości – prokuratura oskarżyła go o udział w obrocie co najmniej 26 kg marihuany i 250 gramów kokainy. Przestępstwo miało być popełnione w latach 2008-2010.
W lipcu zeszłego roku Oliwier R. został uznany za winnego i skazany na 5,5 roku więzienia. Mężczyzna przebywający wówczas na wolności wydał oświadczenie.
„Jedynym dowodem w mojej sprawie są zeznania skruszonych świadków koronnych. Oprócz słowa przeciwko słowu nie ma na mnie nic co mogłoby świadczyć o tym, że handlowałem narkotykami!!!” – twierdził Bonus RPK.
A jednak pod koniec maja Sąd Okręgowy w Warszawie utrzymał w mocy zaskarżone orzeczenie. To oznacza, że muzyk spędzi dużo czasu w więziennej celi.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz