Po dekadzie czas na zmiany. Niebawem nowa wersja naszej gazety

Telegraf24 istnieje od 2009 roku, Na zdjęciu wydanie z sierpnia 2013

Był rok 2009 gdy z grupą przyjaciół zdecydowaliśmy się na powołanie własnego projektu medialnego. Trochę z pasji, trochę z poczucia misji, a poniekąd i z przekory, powstał Telegraf24. Właśnie „stuknęło nam” 10 lat. To doskonały czas do dokonania podsumowania. Nasze medium działało w dwóch miastach (Warszawie i Kielcach),w stolicy w różnych dzielnicach. Ani się nie obejrzeliśmy, jak z ludzi bardzo młodych staliśmy się dojrzałymi osobami w sile wieku. Lata 2013 – 2015 to największy rozkwit naszej gazety, działalność w dwóch województwach – w Warszawie na Pradze Południe i w Kielcach. Rok 2016 i 2017 to okres nieco ograniczonej działalności, wydawanych okazjonalnie numerów pisma. A z kolei w roku 2018 powrót do w miarę regularnych wydań, już tylko w Warszawie, za to w różnych dzielnicach (obok Pragi Południe także w Ursusie i od niedawna na Pradze Północ). Mieliśmy i mamy poglądy tradycyjne, konserwatywne, ale jednocześnie staraliśmy się i staramy zachować dystans do polityków różnych opcji. Zawsze stajemy po stronie zwykłych ludzi. To się nie zmieni. Zmieni się, niebawem i radykalnie, forma naszych działań. Numer, który trzymacie w ręku jest OSTATNIM I POŻEGNALNYM wydaniem gazety Telegraf24 w formie, jaką znacie. Nie znaczy to, że znikamy z przestrzeni medialnej. Zmieniamy formę działania i wracamy już w przyszłym miesiącu. Rozpoczynamy rejestrację nowej formuły prawnej wydawnictwa wydającego nasze pismo, uruchamiamy procedurę rejestracji nowego tytułu prasowego. Nowa gazeta będzie obszerniejsza tematycznie, ale wciąż z bardzo ważnym elementem, jakim są dodatki dzielnicowe. Numer pilotażowy ukaże się na przełomie lipca i sierpnia.
A w „pożegnalnym” numerze „starego” Telegrafu piszemy między innymi o tym, jak aktywiści wszelakich sportów zamiast promocji zdrowego życia, promują nową, egoistyczną świecką religię. Podsumowujemy wyniki wyborów do Parlamentu Europejskiego w naszym mieście i regionie. Łucja Czechowska analizuje sensacyjny materiał „Reczpospolitej” na temat największego napadu w PRL, na bank przy ulicy Jasnej w Warszawie – po kilkudziesięciu latach najprawdopodobniej sprawa zostanie wyjaśniona. W związku z faktem, że bieżący numer ma większy nakład niż przed miesiącem, a także ze względu na wagę tematu, przypominamy ogólnopolską sprawę Mirosława CIełuszeckiego, przedsiębiorcy sądzonego od lat w kuriozalnym procesie, będącym kpiną z wymiaru sprawiedliwości i ze sprawiedliwości jako takiej. W numerze oczywiście dodatki dzielnicowe – w Ursusie i na Pradze.

 

Dodaj komentarz