Po wyborach do Parlamentu Europejskiego. Nowi posłowie na Mazowszu

 

Kadencja obecnego Sejmu jest na finiszu – pomimo to niedawno odbyła się uroczystość zaprzysiężenia kilkunastu nowych posłów. To konsekwencja wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zmiany nastąpiły również wśród parlamentarzystów z okręgu warszawskiego – znane są nazwiska osób, które zastąpią Ewę Kopacz i Andrzeja Halickiego.

Sejm, fot. Kpalion [GFDL (http://www.gnu.org/copyleft/fdl.html), CC-BY-SA-3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/) or FAL], via Wikimedia Commons

W niedzielę 26 maja wybieraliśmy deputowanych Parlamentu Europejskiego. Od początku było wiadomo, że do Brukseli pojedzie 52 polityków z Polski, ale zagadką pozostawało ilu z jakiego regionu naszego kraju. Wysoka, wręcz rekordowa frekwencja, spowodowała, że z Mazowsza (okręg nr 5) i Warszawy (okręg nr 4) mandat zdobyło dziewięć osób. Ich nazwiska Telegraf24.pl już podawał, ale przypomnimy:

Jarosław Kalinowski, Włodzimierz Cimoszewicz, Danuta Huebner, Andrzej Halicki (Koalicja Europejska); Zbigniew Kuźmiuk, Adam Bielan, Jacek Saryusz-Wolski, Ryszard Czarnecki (PiS) oraz Robert Biedroń (Wiosna).

W gronie nowych eurodeputowanych z całej Polski było też kilkunastu posłów obecnej kadencji Sejmu. Dwójka z nich dostała się na Wiejską z okręgu warszawskiego. Wspomniany już A. Halicki, a także była premier Ewa Kopacz (do europarlamentu startowała z Wielkopolski). Po ogłoszeniu przez Państwową Komisję Wyborczą oficjalnych wyników oczywistym stało się, że ich miejsce zajmą nowe osoby. Niespodziewanie jednak pojawił się poważny problem.

Zgodnie z prawem, jeśli wygasa mandat posła (bez znaczenia z jakiego powodu), to obejmuje go osoba z listy danego komitetu z kolejnym najlepszym wynikiem. Dlatego miejsce Halickiego i Kopacz teoretycznie powinni zajął Michał Mazowiecki (3111 głosów ), syn śp. Tadeusza Mazowieckiego, a także były wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski (3021 głosów).

Nie dla wszystkich było jednak to tak oczywiste. Bo Mazowiecki w ostatniej chwili przed wyborami w 2015 roku zrezygnował ze startu, ale listy były już zarejestrowane i nie można było wykreślić jego nazwiska. Ku zaskoczeniu wszystkich osiągnął znakomity wynik. Ponieważ przez ostatnie lata Mazowiecki nie udzielał się politycznie, pojawiła się sugestia, że nie będzie zainteresowany objęciem mandatu.

Natomiast Kozłowski (wieloletni działacz Platformy Obywatelskiej, ale w 2017 roku wyrzucony z partii) wydał oświadczenie, że nie jest zainteresowany byciem posłem obecnej kadencji.

„Na kilka miesięcy przed wyborami moje miejsce jest nadal na ulicy, przed Sejmem i Senatem, a nie wewnątrz tej pozbawionej możliwości reprezentowania obywateli instytucji” – napisał Kozłowski.

Tego mało kto się spodziewał, a w warszawskiej Platformie Obywatelskiej zrobiło się dość nerwowo, bo sytuacja bez wątpienia była kuriozalna. A zrobiło się jeszcze „ciekawiej”…

Michał Mazowiecki jednak objął mandat, w środę 12 czerwca złożył ślubowanie poselskie i tego samego dnia został członkiem klubu… PSL-UED!

A co z drugim mandatem Platformy? Posłem została też Alicja Dąbrowska, która była w przeszłości posłem dwóch kadencji, ale w wyborach w 2015 roku uzyskała słaby wynik. Po niemal cztery lata została jednak parlamentarzystką – na około cztery miesiące.

Łucja Czechowska

 

Dodaj komentarz