Rada dla opozycji? Nie być jak Trzaskowski

fot. Adrian Grycuk [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], from Wikimedia Commons

Rafał Trzaskowski w wywiadzie dla TVN24 ponownie podkreślił konieczność jednoczenia się całej opozycji, w ramach jak najszerszej koalicji. „Najpierw zjednoczenie, a potem program” – oznajmił prezydent Warszawy. Brak jasnej deklaracji programowej w przypadku jednoczącej się bez końca opozycji nie może dziwić. Bo w tak szerokim porozumieniu znalazłaby się i Platforma z Nowoczesną (te partie się zresztą połączyły) i Sojusz Lewicy Demokratycznej i Wiosna Roberta Biedronia i PSL. A więc ludzie chodzący do kościoła mieliby startować razem z wojującymi antyklerykałami. Osoby opowiadające się za adopcją dzieci przez homoseksualistów razem ze zwolennikami tradycyjnej rodziny. Aby taka koalicja miała sens, konieczna jest jedna rzecz – paliwem ją spajającym nie może być antypis. Ale jakiś pozytywny program w kwestiach społecznych, przy jednoznacznym schowaniu do kieszeni spraw światopoglądowych. W kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego programu merytorycznego opozycji zabrakło, a oprócz antypisu pojawiły się właśnie postulaty światopoglądowe. Opozycja przegrała i to wyraźnie. Dziś samorządowcy w dużych miastach brną w ideologię dalej. Podczas marszów równości dochodzi do raz – jednoznacznej identyfikacji światopoglądowej polityków opozycji, dwa – pozwala się (części, bo nie wszystkim) uczestnikom na obrażanie religii i Kościoła. W dużych miastach, w kontekście wyborów samorządowych, da to punkty. Ale w małych miastach na pewno nie. Dlatego Rafał Trzaskowski z kartą LGBT itd. buduje swoją pozycję na wybory w stolicy, gdzie ma duże szanse na reelekcje. Jednocześnie jednak osłabia to opozycję w kontekście wyborów parlamentarnych. Chyba, że w wyborach wystartuje oddzielnie liberalno-lewicowy blok z PO, SLD i Wiosną oraz blok chadecki wokół PSL i oba po wyborach spróbują budować koalicję. Jeśli nie, to zjednoczonej szeroko i zideologizowanej opozycji ciężko będzie nawet nawiązać walkę z Prawem i Sprawiedliwością. Wystawienie Trzaskowskiego na prezydenta Polski także nie daje żadnych nadziei na wygraną – przeciwnie, rada dla opozycji jest taka, by w żadnym wypadku nie eksponować tego polityka. Chyba, że chodzi właśnie o wybory samorządowe za 4,5 roku. Tam opozycja z Trzaskowskim może odnieść sukces. Ale o przejęciu władzy w skali ogólnopolskiej może raczej zapomnieć.
Maria Kozłowska

Dodaj komentarz