NASZ WYWIAD: „Niezależne ruchy miejskie? To mit. W stolicy nie ma czegoś takiego!”

W Warszawie coś takiego jak oddolne ruchy miejskie praktycznie nie istnieje. Dowodem na to jest chociażby zachowanie grupy radnych wybranych z lokalnego komitetu w dzielnicy Śródmieście, którzy zmienili szyld, zawarli koalicję z PO, potem z PiS, potem znowu z PO. To są raczej organizacje przypominające samorządowe partie, skupiające np. byłych radnych, którzy nie znaleźli swojego miejsca w partyjnej polityce – z prof. zw. Rafałem Chwedorukiem, rozmawia Przemysław Harczuk

fot freeimages.com

Platforma Obywatelska jest faworytem w wyborach prezydenta stolicy, jednak wciąż nie wiemy, kto będzie kandydatem największej partii opozycyjnej. Hanna Gronkiewicz-Waltz zapowiedziała już, że nie startuje. Na giełdzie nazwisk pojawiają się takie osoby jak Andrzej Halicki, Rafał Trzaskowski, czy Małgorzata Kidawa-Błońska. Kto ma największe szanse?

Rafał Chwedoruk: – Wydaje mi się, że decydujące będzie sondażowe poparcie dla Platformy Obywatelskiej. Jeśli sondaże będą dobre, kierownictwo partii zdecydować się może na wystawienie polityka mocno związanego z obecnym kierownictwem partii, czyli Andrzeja Halickiego. Jeśli słabsze – może się zdecydować na wystawienie czy to Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, czy to Rafała Trzaskowskiego.

PO jeszcze nie wystawiło kandydata, tymczasem główny konkurent w liberalnym elektoracie – Nowoczesna – postawił na Pawła Rabieja. To zdeklarowany gej, w dodatku zapowiedział radykalny program w kwestii legalizacji związków partnerskich. Czy w liberalnym mieście ma szansę na osiągnięcie zwycięstwa?

Nowoczesna poniosła w ostatnich miesiącach wizerunkową klęskę. Program dla Warszawy może służyć mobilizacji twardego liberalnego elektoratu, a także podbiciu stawki wobec liberalnego konkurenta, czyli Platformy, która musi mieć świadomość, że z Nowoczesną należy się liczyć. Natomiast powtórzenie wyniku Roberta Biedronia w Warszawie jest mało realne. W Słupsku mieliśmy do czynienia z całym szeregiem rozmaitych czynników, które spowodowały, że mieszkańcy poparli Roberta Biedronia. W Warszawie tego nie przewiduję.

Do „odbicia Warszawy” szykuje się Prawo i Sprawiedliwość. I tam też padają różne nazwiska potencjalnych kandydatów na prezydenta stolicy. Z jednej strony doświadczony Jacek Sasin, były współpracownik śp. Lecha Kaczyńskiego, z drugiej Jarosław Krajewski, młody i dynamiczny poseł PiS, wcześniej aktywny radny Warszawy, który miałby powtórzyć sukces Andrzeja Dudy z wyborów prezydenckich, czyli wygrać „przegrane” wybory. Jest na to szansa?

Pamiętajmy, że polityka warszawska mocno różni się od tej ogólnopolskiej. Gdybyśmy mieli do czynienia z wyborami jednoturowymi, PiS miałby, przy podziale w obozie liberalnym ogromną szansę na wygraną w wyborach. Jednak tu do wyłonienia zwycięzcy konieczna będzie druga tura, a przed nią będziemy mieć do czynienia z mobilizacją wszystkich przeciwko PiS. Powtórzenie wyniku z 2002 roku, gdy wygrał Lech Kaczyński będzie bardzo trudne. Natomiast w PiS jest faktycznie dylemat, czy postawić na polityka średniego pokolenia, doświadczonego, który wybory przegra, ale uzyska solidny wynik, czy też na polityka młodego, mniej przewidywalnego, który może jednak poszerzyć elektorat partii.

Nie wspomnieliśmy jeszcze o trzecim nazwisku – pojawiły się spekulacje na temat startu przewodniczącego komisji weryfikacyjnej, wiceministra sprawiedliwości Patryka Jakiego. Czy funkcja, którą pełni może zbudować go jako kandydata na prezydenta Warszawy?

To scenariusz mało prawdopodobny z trzech powodów. Po pierwsze – Patryk Jaki nie jest politykiem PiS, ale jego koalicjanta, Solidarnej Polski Zbigniewa Ziobry. Po drugie – sprawa reprywatyzacji, jaką się zajmuje, interesuje głównie przedstawicieli twardego elektoratu PiS, a kandydat powinien elektorat ten poszerzać. I po trzecie – Patryk Jaki nie jest z Warszawy, co z pewnością zostałoby mu w kampanii wypomniane.

Są jeszcze są ruchy miejskie, które zapowiadają, że będą trzecią siłą w stolicy, alternatywą dla PO i PiS, zapowiadają współprace z lewicą. Start zapowiedział też Adrian Zandberg z Partii Razem.

Jeśli chodzi o lewicę to tu padają też nazwiska takie jak Barbara Nowacka, czy Ryszard Kalisz. Kandydaci ci odbieraliby raczej głosy wyborców liberalnych, czyli osłabialiby PO. Adrian Zanberg i Partia Razem nie mają większych szans, bo w Polsce nie ma klimatu dla takich formacji – młodzi jeśli się buntują to jest to raczej bunt konserwatywny. Jak ktoś ma poglądy bardziej socjalne ekonomicznie, to ma konserwatywne obyczajowo, a jak ktoś jest obyczajowo liberalny, zazwyczaj jest też liberalny ekonomicznie. Na partię taką jak Razem zapotrzebowania nie ma. Szansę na budowę trzeciej siły w stolicy miałby więc raczej Kukiz’15, gdyby wystawił w stolicy wyrazistego i mocnego kandydata.

A bezpartyjne ruchy miejskie?

Myślę, że należy je trochę zdemitologizować. W Warszawie coś takiego jak oddolne ruchy miejskie praktycznie nie istnieje. Dowodem na to jest chociażby zachowanie grupy radnych wybranych z lokalnego komitetu w dzielnicy Śródmieście, którzy zmienili szyld, zawarli koalicję z PO, potem z PiS, potem znowu z PO. To są raczej organizacje przypominające samorządowe partie, skupiające np. byłych radnych, którzy nie znaleźli swojego miejsca w partyjnej polityce.

 

  • A w pierwszej części wywiadu z prof. Rafałem Chwedorukiem rozmawialiśmy między innymi o tym, dlaczego PiS-owi powinno zależeć na ponownym starcie Hanny Gronkiewicz-Waltz na prezydenta stolicy oraz o tym, co oznacza bojkotowanie przez panią prezydent komisji weryfikacyjnej w sprawie reprywatyzacji:

„DZIĘKI DZIAŁANIOM GRONKIEWICZ-WALTZ ZYSKUJE PIS, NA BOJKOCIE KOMISJI TRACI PO” 

5 Comments on “NASZ WYWIAD: „Niezależne ruchy miejskie? To mit. W stolicy nie ma czegoś takiego!”

  1. Pan profesor nie ma racji. Miasto Jest Nasze, organizacje wokół Jana Śpiewaka, czy młodzi lewicowcy i squattersi – to wszystko w stolicy istnieje, Mamy jajk najbardziej rozwinięte ruchy miejskie. I będą one działać – mam nadzieję – przez lata i będą miały coraz większe wpływy w mieście. Naprawdę Warszawa nie musi być skazana na wybór między psychiprawicą z PiS i liberałami z PO,odpowiedzialnymi za reprywatyzację!!!

  2. Ruchy miejskie w Warszawie są, problem w tym, że są skrajnie lewicowe. A konserwatywnej odpowiedzi na te ruchy jakoś nie bardzo widać.

  3. Pełna racja! W Śródmieściu weszło do rady dzielnicy Miasto Jest Nasze. Czterech radnych, z Janem Śpiewakiem na czele. I co? Śpiewak pozostał sam. Bo reszta go wystawiła. Ta trójka zawarła koalicję z PO, potem z PiSem, teraz znowu z PO. Z kim będą wpółpracowąć za, powiedzmy, dwa lata?

  4. Dla mnie należy powołać konserwatywne ruchy miejskie. Takie jak część Warszawskiej Wspólnoty Samorządowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*