Mieszkania bez lokatorów. Najwięcej pustostanów jest na Pradze!

Kolejka chętnych do przejęcia mieszkań komunalnych jest długa, a na przysłowiowe klucze nierzadko trzeba czekać latami. Tymczasem „miasto” posiada w swoich zasobach ponad dwa tysiące tzw. pustostanów, czyli mieszkań bez lokatorów. Najwięcej (grubo ponad 600!) jest na terenie praskich dzielnic. Niestety, większość z nich nie nadaje się do natychmiastowego zamieszkania, bo wymaga kapitalnego remontu, na które brakuje funduszy.

fot. Adrian Grycuk By Adrian Grycuk (Own work) [CC BY-SA 3.0 pl (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/pl/deed.en)], via Wikimedia Commons

To problem znany od dawna w większości dużych miast na terenie Polski. Nie inaczej jest w Warszawie. Pustostany, czyli wszystkie lokale, w których w danej chwili nikt nie mieszka, są poważnym zagadnieniem dla urzędników, bo równocześnie kolejka oczekujących na mieszkania komunalne się nie zmniejsza.

We wrześniu 2017 roku urzędnicy podlegli wówczas Hannie Gronkiewicz-Waltz chwalili się, iż w ciągu minionych 11 lat przekazano mieszkańcom 17 tysięcy wyremontowanych pustostanów. Dużo, ale nie rozwiązało kwestii. W zeszłym roku serwis obserwatorium.miasta.pl podał (opierając się na danych Głównego Urzędu Statystycznego), iż we wszystkich polskich miastach jest niemal 46 tysięcy pustostanów, a najwięcej właśnie w Warszawie. Autorzy opracowania od razu zwrócili uwagę na przyczynę takiego stanu rzeczy.

„Posiadanie pustostanów to istotny problem dla samorządów. Wiele takich lokali jest w złym stanie technicznym, a wyremontowanie ich wiąże się z dużymi wydatkami” – czytamy.

A jak obecnie wygląda sytuacja w Warszawie? O to w interpelacji zapytał radny Sławomir Potapowicz, a odpowiedź wiceprezydent Renaty Kaznowskiej zawierała precyzyjne dane. Okazuje się, że na koniec zeszłego roku „liczba pustostanów lokali mieszkalnych nadających się do zasiedlenia w budynkach stale eksploatowanych (nie przeznaczonych do rozbiórki) wynosiła 2.167 lokali”.

Kaznowska podkreśliła jednak, że zdecydowana większość pustostanów nie może być natychmiast zamieszkała, bo wymagają remontu, a co gorsze ponad pół tysiąca mieszkań nie posiada nawet instalacji centralnego ogrzewania.

„Z tego względu są nieatrakcyjne dla najemców i trudne do przekazania w najem” – tłumaczy zastępczyni Rafała Trzaskowskiego.

W odpowiedzi na interpelację radnego Potapowicza zamieszczono także szczegółowy wykaz pustostanów w konkretnych dzielnicach. Przykładowo w Wilanowie i Wesołej nie ma ani jednego takiego lokalu, a na terenie Ursusa i Rembertowa zaledwie kilkanaście. W większości dzielnic liczba pustostanów oscyluje pomiędzy 20 a 100.

Większy problem jest na Śródmieściu (306), Bielanach (300), czy Woli (419), ale zdecydowanie najwięcej pustych mieszkań stoi na terenie Pragi. Liderem jest Południe, bo tam znajduje się 429 pustostanów, a na Północy kolejnych 217, czyli w obu praskich dzielnicach jest blisko jedna trzecia wszystkich pustostanów w Warszawie.

Kaznowska wymienia kluczowe powody, dla których nie są zamieszkałe. Oprócz konieczności przeprowadzenia remontu (mieszkania bądź całej kamienicy), są zlokalizowane w budynkach wyłączonych z eksploatacji z powodu złego stanu technicznego, albo wręcz przeznaczonych do wyburzenia. Największą jednak grupę stanowią lokale w budynkach z roszczeniami.

„Roszczenia uniemożliwiają swobodne dysponowanie lokalami. Lokale takie zwykle nie są zasiedlane, bądź są zasiedlane na czas oznaczony jako socjalne” – tłumaczy wiceprezydent Warszawy.

Niektórym więc pozostaje jedynie czekać…

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz