Wiosenna (bez)nadzieja. Tydzień po klęsce

 

Katastrofa, dramat, klęska – to za mało, by podsumować ostatnie miesiące Legionistów. To chyba najgorszy sezon w tym stuleciu…

fot. arch.

Oczywiście miała Legia w ostatnich latach fragmenty sezonu bardzo słabe. Za Macieja Skorży w sezonie 2011/12 frajersko stracony tytuł w końcówce sezonu. Dramatycznie słaba gra na stulecie za Besnika Hasiego w sezonie 2016/17. Ale… Legia Skorży straciła mistrzostwo, ale wcześniej dostarczyła niezapomnianych emocji w europejskich pucharach, eliminując Spartaka Moskwa a potem dobrze grając w Lidze Europy. Era Hasiego była mroczna, ale chociaż udało się awansować do Ligi Mistrzów. A po zwolnieniu Albańczyka zespół się przełamał i dostarczył niezapomnianych wrażeń – remis z Realem, kosmiczny mecz i 4:8 z Burussią w Dortmundzie, wygrana ze Sportingiem Lizbona. Awans do Ligi Europy i tam dobra gra w 1/16 z Ajaksem, późniejszym finalistą rozgrywek. No, i oczywiście – mistrzostwo Polski.

W tym roku mieliśmy kolejno – klęskę w eliminacjach Ligi Mistrzów, kompromitację w kwalifikacjach do Ligi Europy (odpadnięcie z zespołem z Luksemburga brzmi jak ponury żart). Potem – odpadniecie z Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa. Przez cały sezon gra nierówna, nieskładna. Po zmianie trenera na Ricardo Sa Pinto mieliśmy promowanie „gwiazd” z Portugalii. I chimerycznego szkoleniowca, który Legii delikatnie nie czuł. Zmiana szkoleniowca na Aleksanara Vukoicia dawała pewne nadzieje. Zespół na moment się przełamał udało się w ładnym stylu pokonać w Gdańsku Lechię.

Jednak gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. Zadyszkę Legii i Lechii z końcówki bezlitośnie wykorzystał „kopciuszek”, czyli Piast Gliwice. Podopieczni Fornalika wygrali w końcówce większość swoich spotkań i sensacyjnie to oni zdobyli tytuł mistrzowski. Gorycz jest tym większa, że jedną z decydujących o tytule dla Piasta bramek zdobył Tomasz Jodłowiec. Były reprezentant Polski, formalnie piłkarz… Legii, wypożyczony do klubu ze Śląska. Każe to zadać szereg pytań o politykę transferową klubu.

Nie będę wymieniał po nazwisku, kto jest na czarnej liście. Przyjdzie czas, to wszyscy zobaczą, kto zostanie zawodnikiem Legii, a kto będzie grał gdzieś indziej (…) nie jest legionistą ten, który się klepie po sercu i co się uważa, bo go wszyscy k…a uważają za legionistę. Ja jestem w szatni i ja widzę więcej niż przeciętny kibic na trybunach. To ja zadecyduję, kto zostanie, bo jest prawdziwym legionistą i zapier….a – mówił na konferencji po ostatni spotkaniu z Zagłębiem Lubin (2:2) trener Legii, Aleksandar Vuković.

Andrzej Maksymowicz

Dodaj komentarz