Przestępczość wśród obcokrajowców. Sprawcy m. in. z Rosji, USA i Kongo

W Warszawie i na Mazowszu przybywa obcokrajowców. Niestety, wśród cudzoziemców, którzy przyjeżdżają do Warszawy, zdarzają się także „czarne owce”. Dopuszczający się przestępstw, a nawet zbrodni.

fot. freeimages.com

Niektórzy cudzoziemcy, którzy weszli na drogę przestępstwa już od początku nie zamierzali legalnie pracować, inni stali się przestępcami w wyniku splotu rozmaitych okoliczności. Do tych pierwszych na pewno należy Ukrainiec Jewgienij K., o którym Telegraf24.pl wielokrotnie pisał – chodzi o sprawcę głośnego włamania do salonu jubilerskiego w Arkadii. Albo Mołdawianin Radu M., który dokonał w Warszawie kilku gwałtów. Natomiast 36-letni Hindus Rajan S.  nie był „zawodowym” przestępcą, znalazł nawet posadę w restauracji – był kurierem dowożącym jedzenie, ale w lipcu zeszłego roku wtargnął do mieszkania klientki i próbował ją zgwałcić.

Dochodzi też do makabrycznych zbrodni. W październiku 2017 r. na Prace Północ zastrzelono Ormianina; dwa miesiące temu przed szpital przy ulicy Szaserów podrzucono ciało Gruzina, który miał rany kłute. Najczęściej do takich zdarzeń dochodzi w wyniku porachunków pomiędzy cudzoziemcami lub wręcz rodakami.

Jak ustalił Telegraf24.pl na terenie aresztów i zakładów karnych podlegających Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Warszawie przybywało 200 cudzoziemców. Najwięcej Ukraińców, Gruzinów i Wietnamczyków, ale nie brakowało podejrzanych, czy skazanych pochodzących z bardzo odległych zakątków świata. Za kratkami mazowieckich „kryminałów” są chociażby Amerykanie, Szwedzi, Niemcy, Rosjanie, Włosi, ale także obywatele RPA, Wenezueli, Tanzanii, Kongo…

Łucja Czechowska

 

Dodaj komentarz