Taksówkarskie racje, taksówkarskie błędy

W czwartek ponownie słyszeliśmy o proteście taksówkarzy. Tym razem blokowali oni wjazd do stolicy.  Kierowcy taksówek sprzeciwiają się, i to zdecydowanie aplikacjom typu UBER i BOLT. Społeczeństwo jest podzielone – jedni mówią, o odbieraniu chleba polskim przedsiębiorcom i stają po stronie taksiarzy. Inni wskazują na zalety aplikacji i taksówkarzy krytykują. W rzeczywistości taksówkarze mają sporo racji. I duży problem, jakim jest beznadziejny PR tej grupy. Zacznijmy od początku.

fot. freeimages.com

Aby zostać taksówkarzem należy wydać kilka tysięcy złotych, zdać egzamin z topografii miasta itd. Do bycia partnerem w partnerskiej aplikacji nie ma żadnego problemu – może być tam każdy. Sęk w tym, że w licencjonowanej taksówce mamy jako pasażerowie takie korzyści jak pewność, że kierowca jest niekarany, odpowiedzialność taksówkarza przed władzami gminy, wreszcie ubezpieczenie samego kursu. Korzystając z aplikacji tego nie mamy.

To jednak strona medalu. Jest też druga – nie z winy taksówkarzy, ale są z nimi kojarzeni tzw. okazjonalni przewoźnicy (nie mogą mieć napisu Taxi, ale obchodzą to pisząc np. Taks przez „KS”, „Taki”). Ludzie ci potrafią naciąć pasażera na ogromną kasę, i choć nie mają z taksówkarzami nic wspólnego, odium spada na całą grupę. I tu dochodzimy do kluczowej sprawy – PR taksówkarzy, a raczej brak tego PR.

Brakuje akcji informacyjnych, dzięki którym mieszkańcy mogliby dowiedzieć się o różnicy między podróżą taksówką, a samochodem taksówką niebędącym.

Druga sprawa – protest. Nawet w słusznej sprawie, jednak zablokowanie miasta na pół dnia nie zaszkodzi przewoźnikom i właścicielom aplikacji, ale zwykłym warszawiakom, którzy w odwecie celowo korzystać zaczną z aplikacji (to już się dzieje).

Trzecia rzecz – taksówkarze często sami pracują na złą opinię. Rzadziej niż kiedyś, ale i wśród licencjonowanych taksówkarzy zdarzało się podkręcanie liczników. Taksówki brudne, nieestetyczne, auta stare i w nienajlepszym stanie nie należą wcale do rzadkości. Pomijam już fakt działań niektórych korporacji, w których dyspozytorom zdarza się „pomylić” docelowy adres etc.

Tymczasem taksówka powinna być jak hotel pięciogwiazdkowy – ok. usługa niech będzie droższa, ale pewna. Zapewniająca ubezpieczony przejazd, z profesjonalnym, znającym miasto kierowcą, dobrym i czystym samochodem. Tu rozróżnienie powinno być jasne.

Antoni Zankowicz

Dodaj komentarz