Oprawcy chorego mężczyzny. Nie wykpili się (jednak) łagodną karą

Trzech bandytów w bestialski sposób skatowało chorego mężczyznę. Pierwszy wyrok był szokujący – sąd uznał, że bicie, kopanie, dźganie dłutem, to nie zabójstwo! Prokuratura zaskarżyła orzeczenie, a kolejne już nie pozostawiło wątpliwości. Oprawcy spędzą wiele lat za więziennym murem.

fot. policja

Nawet doświadczeni policjanci przyznawali, że to co zobaczyli w mieszkaniu przy ulicy Sienkiewicza w Nowym Dworze Mazowieckim, było przerażającym widokiem. Do wyjątkowo brutalnej zbrodni doszło w grudniu 2015 r., a jego ofiarą padł 40-letni Krzysztof A. Jak się okazało, mężczyzna śmiertelnie chory, wręcz umierający, bo zdiagnozowano u niego złośliwy nowotwór – pomimo to mordercy nie mieli litości.
Bez problemu wytypowano podejrzanych.
„Patryk K., Kamil Ł. Przemysław G., trzech bandziorów, każdy mający już sporo na sumieniu. Ostatni, najstarszy z nich, krótko wcześniej wyszedł z więzienia. Odsiadywał długi wyrok za gwałt na młodej kobiecie” – pisał Telegraf24.
– Wymyślili, że napadną na tego mężczyznę, bo liczyli na cenne pamiątki po jego zmarłej matce – tłumaczyli śledczy.
Katowali chorego w okrutny sposób. Stawali się coraz brutalniejsi, bo nie mogli znaleźć w mieszkaniu nic wartościowego. Na koniec zwyrodnialcy zadali ciosy.. dłutem!
Niewiele jednak brakowało, aby uniknęli sprawiedliwości, choć szybko trafili za kratki. Równie szybko wyszli na wolność, bo początkowo brakowało dowodów przeciwko nim, a oni sami odrzucali zarzuty. Policjanci i prokuratorzy z Nowego Dworu Mazowieckiego jednak nie zamierzali odpuścić – wykonali gigantyczną pracę. I udało się doprowadzić do przełomu. W pobliżu domu ofiary, znaleziono porzuconą instrukcję do telewizora skradzionego z mieszkania Krzysztofa A., a na dokumencie ślady biologicznego jednego z podejrzanych. On i wspólnicy ponownie trafili za kratki. Wtedy udało się złamać zmowę milczenia.
W marcu 2017 r. śledztwo zakończono, do sądu trafił akt oskarżenia.
– Trudno sobie wyobrazić, aby w tak makabrycznej sprawie zapadł inny wyrok niż dożywocie. Zabójcy wykazali się niewyobrażalnym bestialstwem – mówili wówczas śledczy.
Dlatego szokiem był pierwszy wyrok, jaki zapadł w procesie przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Wprawdzie Patryka K., Kamila Ł., Przemysława G. uznano winnymi, ale nie popełnienia zabójstwa. Po zmianie kwalifikacji prawnej, skazano ich jedynie za rozbój oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią!
To orzeczenie wywołało oburzenie. Oczywiście, zostało zaskarżone przez prokuraturę. I Sąd Apelacyjny w Warszawie nakazał ponowne przeprowadzenie postępowania.
Nowy wyrok zapadł w połowie kwietnia. Tym razem sąd nie miał wątpliwości, że katowanie śmiertelnie chorego człowieka i zadawanie ciosów dłutem – to bestialskie morderstwo. W uzasadnieniu podkreślono, że trzech bandziorów działało z okrucieństwem i z motywacji zasługującej na szczególne potępienie.
„Nie dość, że chcieli okraść Krzysztofa A., to chcieli, żeby cierpiał” – tłumaczyła sędzia.
Kamil Ł. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności, a Przemysław G. oraz Patryk K. więzienne mury opuszczą po 15 latach. Wszyscy zostali również na 10 lat pozbawieni praw publicznych.
Prokuratura (chciała surowszych kar) i obrona zapowiedziały apelację.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz