Paryska tragedia, Warszawa i Polska… (KOMENTARZ)

Grzegorz Wierzchołowski

W Warszawie do rejestru zabytków wpisane ma zostać osiedle Wierzbno na Mokotowie, gdzie zabudową są typowe bloki z okresu PRL. Problem nie dotyczy tylko Warszawy. Np. niedawno – już za „dobrej zmiany”– resort kultury wydał 29 mln zł na „ratunek” jednego z najszkaradniejszych budynków w Krakowie. Jakby w Warszawie, Krakowie, na Dolnym Śląsku, Pomorzu czy Podkarpaciu nie było prawdziwego dziedzictwa kulturowego w potrzebie… Oby z paryską tragedią przyszło opamiętanie – pisze Grzegorz Wierzchołowski, redaktor naczelny portalu Niezależna.pl, zastępca redaktora naczelnego Telegrafu 24.

Serce krwawi, gdy ogląda się płonącą Katedrę Notre-Dame – symbol francuskiego chrześcijaństwa, jeden z najbardziej majestatycznych klejnotów gotyku, inspirację wielu dzieł, z powieścią Hugo na czele. Pożar to prawdopodobnie skutek niechlujnej „renowacji”, wynikającej z notorycznego braku funduszy publicznych na konserwację budowli. Mielibyśmy więc powtórkę z Rio de Janeiro, gdzie w ubiegłym roku spłonęło wiecznie niedoinwestowane Narodowe Muzeum Brazylii. Warto więc przypomnieć, że gdy apele o odpowiednie środki na remont Notre Dame trafiały w próżnię, francuskie Ministerstwo Kultury – pod naciskiem „progresywnego” lobby architektów – lekką ręką sypnęło 23 miliony euro na renowację modernistycznej Villi Cavrois. Niestety – niektórzy wciąż chcą, by Polska była „żoną modną” ze słynnej satyry Krasickiego. W czasie, gdy z braku środków w Warszawie i całym kraju sypią się zabytkowe dworki i płoną kamienice, a wiele drewnianych kościołów nie ma podstawowego zabezpieczenia przeciwpożarowego, przeróżne środowiska „miejskich aktywistów” i architektów zajmują się jednym: lobbowaniem za wpisywaniem do ewidencji i rejestru zabytków różnych powojennych Smyków, Cedetów, Solpoli i dworców z lat 70. Co oczywiście ma nie tylko estetyczne, ale i materialne konsekwencje. W Warszawie do rejestru zabytków wpisane ma zostać osiedle Wierzbno na Mokotowie, gdzie zabudową są typowe bloki z okresu PRL. Problem nie dotyczy tylko Warszawy. Np. niedawno – już za „dobrej zmiany” – resort kultury wydał 29 mln zł na „ratunek” jednego z najszkaradniejszych budynków w Krakowie, czyli Hotelu „Cracovia”. Jakby w Warszawie, Krakowie, na Dolnym Śląsku, Pomorzu czy Podkarpaciu nie było prawdziwego dziedzictwa kulturowego w potrzebie… Oby z paryską tragedią przyszło opamiętanie.

Grzegorz Wierzchołowski

fot. GodefroyParis [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)]

Dodaj komentarz