Perypetie z sądem na Pradze. To koniec opowieści trwającej latami?!

Sąd okręgowy – obejmujący jurysdykcją Pragę i pozostałe dzielnice po prawej stronie Wisły – przez lata nie miał swojej siedziby. O konieczności inwestycji opowiadano latami, ale nawet kupno budynku niewiele pomogło, bo remont biurowca co rusz trafiał na przeszkody. Teraz rzekomo nadszedł finał prac, a jeszcze przed wakacjami odbędą się w nowym gmachu pierwsze rozprawy. Oby!

fot. Freeimages.com

Od kilkunastu lat sędziowie orzekający w sprawach najcięższych przestępstw kryminalnych popełnionych w prawobrzeżnej części Warszawy, muszą korzystać z gościny w gmachu przy Alei Solidarności 127. To znacznie utrudnia ich pracę. A przecież dochodzą do tego apelacje od wyroków karnych zapadłych w „rejonie”, procesy dotyczące kłótni rodzinnych, ubezpieczeń, sporów cywilnych, odszkodowań… Dlatego o konieczności powstania siedziby Sądu Okręgowego Warszawa Praga debatowano od bardzo dawna, ale długo były to głównie teoretyczne rozważania bez wskazania konkretnych rozwiązań.
Przełom ogłoszono w grudniu 2010 roku, gdy Ministerstwo Sprawiedliwości zakupiło od spółki Radwar nieruchomość przy ulicy Poligonowej – po remoncie budynku i dostosowaniu do wymogów Temidy, tam miały odbywać się rozprawy. Dzisiaj wiadomo, że euforia była przedwczesna., bo przez następne lata częściej mówiono i pisano o problemach, niż o terminie zakończenia inwestycji.
Znamienna zresztą jest treść zamieszczonego na stronie internetowej praskiego sądu „kalendarium budowy nowej siedziby”. Zaczyna się od notki o kupnie nieruchomości, przez kolejne miesiące dość szczegółowo informowano o załatwianiu kolejnych procedur i pozwoleń, ale ostatni wpis opublikowano w… sierpniu 2013 roku!
Także medialne archiwa są dowodem problemów. W maju 2016 roku „Rzeczpospolita” pisała „Sąd Okręgowy Warszawa-Praga zmieni adres”. Wcześniej TVN Warszawa zapewniał, że sąd „przenosi się do nowoczesnego budynku”, a we wrześniu 2017 „Gazeta Wyborcza” sugerowała: „czyżby wreszcie finisz prac nad siedzibą praskiego sądu”. Mamy kwiecień 2019 roku, a sędziowie z Pragi nadal muszą urzędować w gmachu przy Alei Solidarności…
Powodem tak ogromnej zwłoki były wady konstrukcyjne w biurowcu kupionym za ponad 150 milionów złotych! Odkryto je dopiero podczas prac budowlanych. Uniemożliwiały zaadaptowanie budynku do potrzeb specyficznej placówki, jak sąd. Jest jednak szansa, że nadchodzi finisz niekończącej się opowieści (i po wydawaniu kolejnych dziesiątek milionów zł). Tym razem naprawdę.
Jak podały media, w kwietniu najprawdopodobniej wydana zostanie decyzja o pozwoleniu na użytkowanie obiektu przy ulicy Poligonowej, kilka tygodni zajmie przeprowadzka (np. przewiezienie tysięcy tomów akt), a jeszcze przed wakacjami odbędą się pierwsze rozprawy. Choć nie brakuje sceptyków. Nawet wśród sędziów, pracujących w sądach. A także mieszkańców dzielnicy. – Z tym sądem to jakiś żart, dowód na to, że nasz rejon miasta jest traktowany jako rejon drugiej kategorii – mówi pan Arkadiusz, mieszkaniec Pragi, który w sprawie sądowej, w której występuje w charakterze świadka, od miesięcy jeździ na al. Solidarności.
Zakładając jednak optymistyczny wariant – jeśli nie będzie niespodzianek, to sędziowie z Pragi będą wreszcie mogli pracować w komfortowych warunkach. To samo dotyczy petentów, świadków, osób szukających sprawiedliwości… Kilkupiętrowy biurowiec, w którym pracować będzie około 600 osób, zostanie dostosowany do potrzeb osób niepełnosprawnych, na zewnątrz znajdzie się parking na ponad dwieście aut. Przede wszystkim jednak znajdzie się tam 46 sal rozpraw.
To pozwoli na szybsze przeprowadzanie procesów, wyznaczanie częstszych terminów rozpraw, a tym samym nie będzie trzeba tak długo czekać na wyrok.

Łucja Czechowska (źródło: Telegraf24, TVN Warszawa, „Gazeta Stołeczna”, „Gazeta Wyborcza”, „Rzeczpospolita”)

Dodaj komentarz