Koszmar w szpitalu – koniec śledztwa. Nikt nie poniesie konsekwencji?!

Po ujawnieniu, że w Szpitalu im. Świętej Rodziny przeprowadzono aborcję w 24. tygodniu ciąży, a dziecko przeżyło zabieg i umarło dopiero poza łonem matki, wybuchł gigantyczny skandal. Od tamtych wydarzeń minęły dwa lata, a prokuratura poinformowała właśnie o umorzeniu postępowania. „Wobec braku znamion czynu zabronionego”- stwierdzono w uzasadnieniu.

fot. freeimages.com

Do dramatycznych wydarzeń doszło w nocy z 6 na 7 marca 2016 roku w Szpitalu Specjalistycznym im. Świętej Rodziny – informacja o nich wyszła na jaw po kilku dniach. Podawane fakty szokowały. Wręcz przerażały!
Pacjentka została poddana legalnej aborcji, choć była już w 24. tygodniu ciąży. Później podano, iż u dziecka stwierdzono wady genetyczne – to była podstawa do wyrażenia zgody na makabryczny zabieg. Taka decyzja stała się początkiem koszmaru.
„Dziecko urodziło się żywe i zaczęło płakać” – ujawnił jako pierwszy na antenie Telewizji Republika Tomasz Terlikowski, ówczesny redaktor naczelny stacji.
Później – dosłownie z każdym dniem – poznawaliśmy coraz bardziej wstrząsające fakty. Choć maluch przyszedł na świat żywy, to nie podjęto akcji reanimacyjnej. A urodził się w szpitalu! Niektórzy wręcz twierdzili, że chłopczyk skonał w męczarniach.
„Można powiedzieć, że najpierw dokonano aborcji, a później eutanazji na żywym dziecku” – powiedział w Poranku Wnet profesor Bogdan Chazan, który wcześniej kierował właśnie tym szpitalem.
Tak szokująca sytuacja stała się powodem protestów przed szpitalem. Oczywiście, także podstawą zawiadomień do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Jedno z takich pism złożyła Fundacja S.O.S. Obrony Poczętego Życia.
„Dziecko, pomimo ewidentnie żywego urodzenia – głośne krzyki i wszelkie inne oznaki aktywności życiowej, pozostawiono bez jakiejkolwiek pomocy i opieki, oczekując na jego śmierć. Dziecko zmarło po około godzinie” – podkreślono w dokumencie podpisanym przez ks. Ryszarda Halwę.
Doniesienie do prokuratury złożył również poseł Piotr Liroy Marzec, który podkreślił, że: „pozostawienie samodzielnie oddychającego dziecka bez opieki w celu jego uśmiercenia stanowi zbrodnie zabójstwa”.
Postępowanie mające wyjaśnić okoliczności koszmaru i jego przyczyny prowadziła Prokuratura Okręgowa w Warszawie. I w marcu serwis dorzeczy.pl podał, że sprawa została umorzona, a postanowienie wydano 22 lutego tego roku.
Z opublikowanej kopii dokumentu wynika, że umorzono dwa wątki:
* „przerwania ciąży (…) w Szpitalu Specjalistycznym im. Św. Rodziny w Warszawie przy ul. Madalińskiego 25, w sytuacji, gdy dziecko poczęte osiągnęło zdolność do samodzielnego życia poza organizmem kobiety ciężarnej”;
* „w sprawie nieudzielenia pomocy zagrożonemu człowiekowi w warunkach, których możliwa była niezwłoczna pomoc ze strony instytucji do tego powołanej”.
Podstawa do umorzenia była identyczna. Według prokuratury: „brak znamion czynu zabronionego”, czyli nie doszło do popełnienia przestępstwa.
Na tym jednak sprawa zapewne się nie zakończy, bo przedstawiciele posła, który zawiadomił prokuraturę, już zapowiadają podjęcie kolejnych kroków prawnych.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz