Dwie zbrodnie pedofilów. Jednym z nich był… dzielnicowy na Pradze

Robert M. skrzywdził 12-letnią dziewczynkę. Przyznał się do winy, nawet złożył wniosek o dobrowolne poddanie karze – pedofil zaproponował 7 lat za kratkami. Dlatego szokiem było, że został przez sąd znacznie łagodniej potraktowany. Z kolei w innym procesie na ławie oskarżonych zasiadł policjant z komendy na Pradze. Ten zwyrodnialec wykorzystywał – jak ujawniły media – najpierw córkę konkubiny, a później własne dzieci.

fot. ODH

Pedofilia to najohydniejsze przestępstwo, bo ofiarami padają bezbronne dzieci, które nierzadko nie rozumieją co z nimi robi zwyrodnialec, a trauma nie mija nawet w dorosłym życiu. Dlatego sprawcy powinni być bezwzględnie ścigani i surowo karani. Stąd poruszenie wywołał wyrok, który niedawno zapadł przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga.
Na ławie oskarżonych zasiadł 40-letni Robert M. Miał on odpowiedzieć za posiadanie zdjęć z pornografią dziecięcą, ale przede wszystkim za to co zrobił w czerwcu 2017 roku.
Mężczyzna przejeżdżał przez wieś koło Wołomina, gdy zauważył samotnie stojące dziecko. Zatrzymał auto, wysiadł z niego i przystawił 12-letniej ofierze „przedmiot przypominający broń”. Przerażona dziewczynka spełniła polecenie. Zboczeniec wywiózł ją do lasu i zgwałcił.
Poszukiwania sprawcy trwały miesiąc, ale w końcu Robert M. wpadł. Podczas przesłuchań wprawdzie przyznał się do napaści, choć zaprzeczał, aby doszło do gwałtu.
„Mam słabość do młodszych kobiet” – stwierdził.
Na koniec śledztwa Robert M. złożył wniosek o dobrowolne poddanie karze, a prokurator i rodzice skrzywdzonego dziecka zaakceptowali, aby mężczyzna spędził w więzieniu 7 lat. Wydawało się wtedy, że właśnie taki zapadnie wyrok. Gdy jednak akta trafiły do Sądu Okręgowego Warszawa Praga doszło do zaskakujących zwrotów akcji.
Sąd nie zgodził się bowiem na wydanie orzeczenia bez przeprowadzenia rozprawy, a po ponad rocznym procesie wprawdzie skazała Roberta M. za popełnione przestępstwa, ale… Mężczyzna usłyszał karę łagodniejszą niż sam dla siebie zaproponował! Bo zaledwie 4,5 roku pozbawienia wolności. Prokuratura już zapowiedziała apelację.
Natomiast przed kilkoma dniami ruszył inny proces – także dotyczący pedofilii. Rozprawy wprawdzie odbywają się za zamkniętymi drzwiami, ale wiadomo, że głównym oskarżonym jest mężczyzna do niedawna noszący mundur policjanta, doskonale znany wśród mieszkańców Pragi, bo służył tam jako dzielnicowy.
Prokuratura i sąd nie udzielają – ze względu na wyłączoną jawność – informacji o okolicznościach sprawy, ale poruszający reportaż ukazał się na łamach stołecznego dodatku „Gazety Wyborczej”. Jego bohaterką jest „Magda”, która miała nieszczęście, że matka związała się z policjantem. I przeżyła dramat. Mężczyzna bardzo szybko zaczął molestować dziewczynkę mającą wówczas zaledwie kilka lat.
Media opisały obrzydliwe zachowania zboczeńca wobec dziewczynki. W tym wypadku matka dziecka szybko zorientowała się w sytuacji. W tym, że jej córka jest w obrzydliwy sposób molestowana przez człowieka, będącego formalnie przynajmniej stróżem prawa.
Ostatecznie matka Magdy rozstała się z policjantem, ale nie powiadomiła nikogo o koszmarze córki. On z kolei założył nową rodzinę i wkrótce został ojcem dwóch chłopców. Bardzo długo pozostawał bezkarny.
Po latach przypadkowo spotkali się na rodzinnej imprezie. Magda, wtedy już dorosła kobieta, zauważyła siniaki na twarzy syna dawnego oprawcy. Wtedy coś w niej pękło. Minęło poczucie wstydu, strachu… Powiadomiła policję, do akcji wkroczyło Biuro Spraw Wewnętrznych, prokuratura wszczęła śledztwo. Podczas przeszukania domu policjanta znaleziono koszmarne filmy pornograficzne z udziałem dzieci i zwierząt, było też nagranie jak jego żona molestuje ich wspólnego syna.
Zboczeniec, który do niedawna chodził w mundurze, przebywa w areszcie. I miejmy nadzieję, że ten pedofil nie wykpi się łagodnym wyrokiem.
Łucja Czechowska

Dodaj komentarz