Prawicowy krok do dechrystianizacji Polski?

fot. Freeimages.com

Wiele lat temu obecny prezes Prawa i Sprawiedliwości, a wówczas lider Porozumienia Centrum Jarosław Kaczyński stwierdził, że partia o nazwie Zjednoczenie Chrześcijańsko Narodowe jest najprostszą drogą do dechrystianizacji Polski. Minęło ponad dwadzieścia lat. Partii ZCHN  od lat nie ma, ale zagrożenie dechrystianizacją faktycznie istnieje. I idzie z dwóch kierunków. Jeden, to skrajnie lewicowa propaganda, inżynieria społeczna, której celem jest wywalenie do góry nogami porządku społecznego w Polsce. Drugim zagrożeniem jest – czasem wynikająca z braku roztropności, czasem słusznego nawet oburzenia – emocjonalna reakcja i agresja ze strony tzw. prawicy. Także ludzi zasiadających w partii Jarosława Kaczyńskiego. O co chodzi? Ano o wypowiedzi takie, jak pani poseł Krystyny Pawłowicz, która w słynnym już wpisie sugerowała, że geje nie są w stanie wbijać gwoździ, naprawić auta, czy przenieść walizek. Druga sprawa to agresywne, obrażające homoseksualistów wpisy w internecie. Tymczasem problemem nie jest to, że ktoś ma taką, czy inną orientację seksualną. Każdej osobie ludzkiej – i o tym mówi też Kościół katolicki – należy się szacunek. Problem z dokumentami takimi jak karta LGBT+, polega na ideologii, zawartej niestety w dokumentach Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). Na wciskaniu propagandy maleńkim dzieciom. Inna sprawa to kwestia związków partnerskich, zapowiedzianej przez Pawła Rabieja małżeństw homoseksualnych, czy adopcji dzieci przez pary jednopłciowe. O ile zgody na adopcje, czy śluby (jak ślub, to adopcja jest jego konsekwencją), być nie może, tak szacunek dla osób żyjących w takich związkach jest oczywistością. Dlatego – każdy przejaw agresji jest rzeczą naganną. W dodatku, stanowi doskonały argument dla radykalnej lewicy. Oczywiście prawicowi politycy mogą chwilowo w swoich elektoratach zyskać. Na dłuższą metę oręż dają swoim przeciwnikom. To błąd zarówno ze strony moralnej (fakt, że nie zgadzamy się na narzucanie nam cudzej ideologii, nie usprawiedliwia nienawiści czy – Broń Boże! – przemocy fizycznej) jak i strategicznej (choć taktycznie może przynieść jakieś zyski, w dłuższej perspektywie prowadzi do wygranej skrajnej lewicy). Zasada konserwatywna jest prosta – szanujemy wszystkich ludzi. Ich światopogląd, orientacja itd. jest ich prywatną sprawą. Ale nie zgadzamy się na narzucanie nam ideologii, zmianę pojęcia tradycyjnej rodziny, zmiany języka. Naprawdę można to osiągnąć bez agresji i nienawiści.

Antoni Zankowicz

 

Dodaj komentarz