Te wybory sporo zmienią. Duża grupa już nie wróci do Brukseli…

Wybory do europarlamentu za nieco ponad dwa miesiące. Główne ugrupowania wprawdzie jeszcze nie pokazały pełnych list, ale już wiadomo, że wśród deputowanych – reprezentujących w Brukseli Warszawę oraz Mazowsze – zajdą spore zmiany. Kilku doświadczonych polityków prawdopodobnie nie powalczy o reelekcję, pojawią się za to nowicjusze, nie zabraknie też „spadochroniarzy”.

Flaga Unii Europejskiej (zdj. ilustr.) fot. Krzysztof (Kriss) Szkurlatowski

Ani Prawo i Sprawiedliwość, ani Koalicja Europejska dotychczas nie przedstawiły oficjalnej listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego, choć jest coraz mniej niewiadomych. Znani są liderzy, ale na dalszych miejscach może dojść jeszcze do sporych zmian. Zwłaszcza w koalicji Platformy Obywatelskiej, PSL, SLD, Nowoczesnej, bo wstępny skład listy ogłoszony przez szefa PO Grzegorza Schetynę wywołał spory ferment.
Jedno jest pewne – wybory do Parlamentu Europejskiego odbędą się 23-26 maja i z krajów Unii Europejskiej wybranych zostanie 705 deputowanych.
Dotychczas okręg nr 4, czyli Warszawę, reprezentował pięcioro polityków: Michał Boni, Danuta Hübner, Marek Jurek, Zdzisław Krasnodębski oraz Michał Marusik. Natomiast mandat z okręgu nr 5, czyli Mazowsza, otrzymali przed czterema latami Jarosław Kalinowski (PSL), Zbigniew Kuźmiuk (PiS) oraz Julia Pitera (PO).
Sporej grupy z tego grona polityków w nowej kadencji europarlamentu nie zobaczymy. Wielka niewiadomą jest start Marka Jurka. Były marszałek Sejmu, twórca Prawicy RP prowadził rozmowy z ruchem Prawdziwa Europa i Kukiz’15, na razie czekamy na ich wyniki. Choć były też informacje, o ewentualnym wycofaniu się Jurka z polityki. Byłaby to ogromna strata dla opcji konserwatywnej. I zła wiadomość dla tych konserwatystów, którym nie zawsze po drodze jest z Prawem i Sprawiedliwością.
Ciekawie po stronie liberalno-lewicowej. Pitera już wcześniej zadeklarowała, że nie wystartuje w wyborach, a Boni i Hübner wprawdzie mieli ochotę, ale zrezygnowali w ramach protestu, gdy okazało się, że dostali dalekie miejscach na listach Koalicji Europejskiej. Dla opozycji szczególnie bolesna jest deklaracja byłej unijnej komisarz, która w poprzednich wyborach była „jedynką” Platformy Obywatelskiej. Teraz nie dostała takiej propozycji i wprost przyznała, że nie mogła przyjąć oferty, którą złożył jej przewodniczący PO. A było to dopiero 4 miejsce. Oczko niżej miał się znaleźć Boni, który nawet nie ukrywa sporego rozczarowania. Na twitterze napisał wręcz „Platformo, może do zobaczenia…”.
A kto z list Koalicji Europejskiej powalczy o mandat? Liderem listy na w Warszawie zapewne będzie były premier Włodzimierz Cimoszewicz, z drugiego miejsca będzie startował poseł Andrzej Halicki, trzecie miejsce przypadło poseł Kamili Gasiuk-Pihowicz. Natomiast na Mazowszu „jedynką” będzie Jarosław Kalinowski. Nie wiadomo, czy na start w wyborach zdecyduje się Dariusz Rosati.
Schetyna tłumaczył, że obie listy nie są jeszcze zamknięte, a decyzje Boniego i Hübner wywołały jeszcze większe zamieszanie.
Bardziej klarowna sytuacja jest z listami PiS, bo już miesiąc temu przedstawiono liderów w okręgach nr 4 i 5. W Warszawie na czele znajdzie się doświadczony europoseł Jacek Saryusz-Wolski, który dotychczas w Europarlamencie reprezentował Łódzkie, a na 2 miejscu Ryszard Czarnecki, który w poprzednich wyborach zdobył mandat z Wielkopolski. Natomiast na Mazowszu liderami będą wicemarszałkowie Senatu Adam Bielan oraz Maria Koc. Pełne listy PiS-u są z reguły ogłaszane na regionalnych konwencjach, nie wiadomo jeszcze kiedy taka odbędzie się w Warszawie.
Oczywiście, do wyborów europejskich szykują się również inne ugrupowania. Kukiz’15 nie podało żadnych nazwisk. Niewiele wiadomo również o liderach list Konfederacji Korwin Braun Liroy Narodowcy, czy koalicji partii lewicowych.
Termin rejestracji list kandydatów do europarlamentu mija 16 kwietnia.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz