Nadchodzą bardzo trudne czasy?

W ostatnim czasie mamy do czynienia z jednej strony – z wielowarstwowym kryzysem w Kościele katolickim, dotykającym zarówno kapłanów, jak i wiernych. Z drugiej – z coraz ostrzejszym atakiem na Kościół ze stronny jego realnych przeciwników. Atak jest tym silniejszy, im więcej słabości po stronie kościelnej wrogowie religii znajdą. Wierzący chrześcijanie powinni postarać się odpowiedzieć na te zjawiska.

Ataki nan miejsca kultu są w stolicy coraz częstsze. Kilka lat temu wandale zaatakowali między innymi swiątynie na Pradze Południe fot. Dariusz Kowalczyk By Dariusz Kowalczyk (Own work) [CC BY-SA 4.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/4.0)], via Wikimedia Commons


Wydaje się, że mamy do czynienia z trzema zasadniczymi kwestiami:

Po pierwsze: kryzys wśród wiernych

Wszelkie krytyczne analizy musimy zacząć od siebie. Śmiem twierdzić, że obecny kryzys w Kościele – brak odwagi hierarchii w rozwiązywaniu takich spraw jak pedofilia niektórych duchownych, działalność lobby homoseksualnego, pole do herezji – wynika także ze słabości wiernych. Wiernych, którzy lubią sobie ponarzekać na księży, ale wybierają dwie postawy – albo odchodzą od Kościoła, kierują się na pozycje radykalnie antyklerykalne, – albo narzekają w gronie rodziny i znajomych, a ich postawa w samym Kościele jest bierna i czołobitna. Tymczasem zarówno totalny klerykalizm, jak i antyklerykalizm są drogą donikąd. Wierni, jako ludzie ochrzczeni mają OBOWIĄZEK nie tylko modlitwy i pójścia raz w tygodniu na mszę świętą, ale też interesowania się życiem wspólnoty diecezjalnej, parafialnej itd. Niestety, z tym jest dosyć słabo.

Po drugie: kryzys w Kościele

Tu faktycznie temat jest obszerny. Tragedie z aferami pedofilskimi miały miejsce w Kościele w wielu krajach, w Polsce również. Problemem nie jest to, że on wystąpił – grzech jest rzeczą ludzką, a problem nie dotyczy wyłącznie księży, widać to choćby po ostatnich aferach w świecie kultury. Prawdziwą tragedią był brak odpowiednich reakcji na zło ze strony hierarchii kościelnej. Obecnie idzie ku lepszemu, ale zbyt wolno. Być może powodem tej powolności jest – opisana choćby przez księdza Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego – działalność lobby homoseksualnego w Kościele, zwanego też lawendową mafią. Do tego dochodzi nierozwiązana wciąż kwestia współpracy części duchownych ze Służbą Bezpieczeństwa. I sprawy czysto teologiczne – trwa spór w zasadniczych kwestiach teologicznych, jak choćby tradycyjne nauczanie o rodzinie.

Po trzecie: frontalny atak na Kościół i wiarę

Letniość wiernych, grzechy duchownych i wewnętrzne rozdarcie w samym Kościele bez wątpienia ułatwia ataki tych, którzy chcą ów Kościół zniszczyć. Hierarchia kościelna porusza się w sprawie pedofilii jak słoń w składzie porcelany, a jednak odnieść można wrażenie, że gdyby reakcje na patologie były szybkie, ofiary otrzymałyby stosowną pomoc, a winni byliby od razu ukarani, dla antychrześcijańskich fanatyków celem samym w sobie jest nie walka o prawdę i zwalczanie patologii, nie o dobro na przykład ofiar pedofilii, ale o dowalenie Kościołowi. Do tego dochodzą wściekłe ataki na wiarę. Czy to w komentarzach na portalach internetowych, czy to w sensie faktycznych napaści słownych i agresji wobec katolików. Dla ludzi wierzących nadchodzi naprawdę trudny czas.

Po  czwarte: Jak działać

Konieczny jest dziś mocny głos katolików z jednej strony mocno broniący podstaw i fundamentu wiary, z drugiej dający propozycje poprawy działań Kościoła. To wielka odpowiedzialność wszystkich ludzi wierzących, w szczególności jednak polityków, samorządowców, dziennikarzy. W kolejnych wydaniach będziemy prezentować głosy w dyskusji w tej kwestii.

Telegraf24

Dodaj komentarz