„Bukaciak” błagał sąd o łagodną karę. Morderca nic nie wskórał

Rafał B. kierował bezwzględnym gangiem, popełniał brutalne przestępstwa, a nawet osobiście dokonał dwóch zabójstw. Uniknął jednak dożywocia, bo poszedł na współpracę z prokuraturą i zaczął „sypać” wspólników. Podczas rozprawy apelacyjnej wręcz błagał sąd o łagodną karę, ale został skazany na 25 lat więzienia. Sędzia Marzanna Piekarska-Drążek podkreśliła, że „Bukaciak” jest osobą, której decydowanie o życiu ofiar przychodziło z przerażającą łatwością.

fot. freeimages.com

„Nieobliczalny, agresywny, brutalny – tak opisują Rafała B., bardziej znanego pod pseudonimem „Bukaciak”, osoby znające kulisy działań gangstera. Przez lata terroryzował Konstancin, grasował również na innym terenie, popełnił bestialskie zbrodnie” – opisywaliśmy dwa lata temu Rafała B. na łamach Telegraf24. – „Co jednak najdziwniejsze, gdy wpadł, poszedł na współpracę z prokuraturą i wsypał niedawnych kompanów. Zdradził chociażby miejsce ukrycia zwłok dwóch mężczyzn”.
Bandyta mający dzisiaj 44 lata za kratkami spędził niemal połowę swojego życia. Bo z popełniania przestępstw uczynił sposób na zarobek, działał w różnych gangach, aż w końcu sam kierował tzw. grupą konstancińską, która uważana jest za jeden z najbrutalniejszych szajek. Przez długi czas tajemnicą pozostawała prawdziwa lista zbrodni, choć nikt nie miał wątpliwości, że jest bardzo długa. Przełom nastąpił, gdy policjanci rozbijali kolejne grupy o charakterze zbrojnym, a niektórzy gangsterzy podczas przesłuchań zaczęli opowiadać o kulisach działalności. Bardzo krwawych kulisach.
W końcu pękł również „Bukaciak”, ale on nie mógł liczyć na status świadka koronnego, bo był podejrzany o dokonanie zabójstw.
Najpierw zginął (w 2002 roku) Grzegorz Z., pseudonim „Pająk”, bo rzekomo współpracował z bandytami z konkurencyjnej grupy. Mężczyznę uprowadzono, wywieziono do lasu i tam „Bukaciak” miał go zatłuc łopatą. Zwłoki zakopano i przez ponad 10 lat zbrodnia nie wyszła na jaw. Z kolei w marcu 2012 roku zastrzelono Grzegorza P., pseudonim „Pekin”. Zwłoki zakopano bardzo blisko grobu „Pająka”.
„O wyjątkowym cynizmie „Bukaciaka” świadczy fakt, że niedaleko ukrytych mogił urządził sobie nad Wisłą ulubione miejsce do wędkowania. Zorganizował tam także turniej wędkarski dla znajomych z lokalnego kółka wędkarskiego” – relacjonował Rafał Pasztelański z TVP Info.
W 2013 roku Rafał B. na dobre trafił za kratki, po pewnym czasie zaczął zeznawać, ujawnił miejsce zakopania ciał, opowiadał o innych przestępstwach. Swoich i kompanów. Jego proces zakończył się wyrokiem skazującym na 25 lat więzienia, ale orzeczenie zostało zaskarżone i akta trafiły do Sądu Apelacyjnego w Warszawie. Obrońcy domagali się złagodzenia kary na 15 lat pozbawienia wolności.
Najbardziej zdumiewająca była reakcja „Bukaciaka”, który w ostatnim słowie, niemalże kreował się na ofiarę wymiaru sprawiedliwości i zapewniał, że zasługuje na szansę, bo pomagał w rozpracowaniu gangów. Wręcz błagał sąd, aby dano mu szansę wrócić do rodziny.
„Chcę zmienić swoje życie” – zapewniał gangster.
Sąd nie uwierzył w skruchę „Bukaciaka”. Nie tylko utrzymał wyrok w mocy, ale w uzasadnieniu nie pozostawił suchej nitki na opowieściach oskarżonego. Przede wszystkim Rafał B. zaczął ujawniać kulisy zbrodni, gdy inni gangsterzy już wcześniej poszli na współpracę. I prędzej czy później ujawniliby również fakty dotyczące byłego szefa gangu konstancińskiego.
Za niedorzeczne sąd uznał tłumaczenia „Bukaciak”, że zabijał, bo musiał walczyć o życie.
„Taki sposób myślenia prowadzi się do niekończących się porachunków i egzekucji” – podkreśliła sędzia Piekarska-Drążek.
Wręcz bezczelnością linii obrony „Bukaciaka” było stwierdzenie, iż dzięki zeznaniom gangstera rodziny ofiar mogły pochować najbliższych. Sąd uznał to za wyjątkowo niestosowne, bo te rodziny otrzymały szczątki zamordowanych bliskich.
Sędzia Piekarska-Drążek jednoznacznie również zasugerowała, że lista ofiar morderstw może być znacznie dłuższa. Dotychczas chociażby nieznane jest miejsce pochówku niektórych ofiar gangu obcinaczy palców.
Dlatego „Bukaciak” nie zasługuje na szansę, o którą błagał.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz