Propaganda za nasze? Grunt, że jest nasza! (KOMENTARZ)

pixabay.com; / PhotoMIX-Company

W ostatnich dniach media w stolicy informowały o szkoleniach, jakie mają przejść najważniejsi ludzie w naszym mieście. Ogłoszony został przetarg na „program kompetencyjny dla kadry kierowniczej Urzędu m.st. Warszawy „Lider Zmiany w Samorządzie Warszawskim”. Przetarg  ogłosiło Biuro Zamówień Publicznych urzędu miasta. W programie znajdują się m.in. szkolenia pt. „Zarządzanie sobą w czasie”, „Zarządzanie zmianą”, „Budowanie kultury opartej na dążeniu do rezultatów – praca na wskaźnikach” i „Kontakty z mediami – trening medialny”. Przykładowo warsztat „Kontakty z mediami” ma zapewnić „zestaw narzędzi pozwalających na budowanie własnego prestiżu podczas wystąpień m.in. przed kamerą, w studiu radiowym lub na konferencji prasowej, nastawionych na godne reprezentowanie marki Urzędu m.st. Warszawy” – poinformował Warszawski Serwis Prasowy. Wszystko byłoby ok., gdyby nie maleńki szczegół. „Na kompetentną kadrę kierowniczą urząd miasta jest skłonny wydać 1,83 mln zł brutto” – czytamy w depeszy. A więc szkolenie panów (przykładowo) Trzaskowskiego, Rabieja i innych łącznie może wynieść MILION ZŁOTYCH OSIEMSET TRZYDZIEŚCI TYSIĘCY ZŁOTYCH. PRAWIE DWIE BAŃKI! Oczywiście można te wydatki potępiać w czambuł. Można i uznać, że w sumie są uzasadnione – wszak politycy powinni w mediach wypadać dobrze. Jest jednak pewna rzecz – szkolenie PR, ma odbyć się z publicznych, czyli NASZYCH pieniędzy. To niekoniecznie coś złego. Ale w  takim razie przedstawiciele ratusza nie powinni oburzać się na propagandę innych. Chyba, że uznają, że propaganda jest rzeczą podłą, ale w wykonaniu innych, a z naszą nie mają problemu.

Andrzej Maksymowicz

 

Dodaj komentarz