Czarują na „żołnierza”, „lekarza”, „samotnego”… I proszą kobiety o pieniądze

Mieszkanka Mazowsza poznała na portalu społecznościowym „amerykańskiego żołnierza”, nigdy na oczy go nie widziała, ale zrobiła przelew na sporą sumę. Inną zauroczył „wdowiec z Francji” i naiwna straciła tysiące euro, które wysłała mężczyźnie znanemu jedynie z internetu. Dawniej oszuści matrymonialni szukali ofiar w kawiarniach, pociągach, sanatoriach i pensjonatach. Teraz sieć zastawiają w sieci.

fot. freeimages.com

Telegraf24 dziesiątki razy publikował apele policji do seniorów o ostrożność w kontakcie z obcymi, bo niektórzy podszywają się pod członków rodziny. Wielu seniorów traci oszczędności życia, bo uwierzyli podstępnym złodziejom. Pojawił się też nowy problem…
W więzieniach nie brakuje oszustów matrymonialnych odsiadujących wyroki. Do niedawna sposób ich działania był znany chociażby z popularnego serialu „Tulipan” o pewnym rybaku, który krążył po Polsce i naciągał kobiety, które skusiła wizja małżeństwa.. On i jemu podobni musieli urokiem osobistym, wyglądem, elokwencją (a także cynizmem!) oczarować ofiarę poznaną na spacerze, podczas pobytu na wakacjach w trakcie podróży… Ryzykowali sporo, bo pokazywali twarz i mógł powstać rysopis, gdy kobiety zgłaszały się na policję, bo „ukochany” znikł wraz z gotówką lub biżuterią.
Dlatego hochsztaplerzy przenieśli się do internetu, który pozwala udawać im dosłownie każdego. Na portalach społecznościowych poszukują naiwnych, a takich – jak się okazuje – jest bez liku. W różnych zakątkach kraju. Także na Mazowszu.
„Socjotechniki i umiejętnie prowadzona rozmowa poprzez Internet doprowadziły do tego, że mieszkanka Siedlec straciła kilkadziesiąt tysięcy euro. Kobieta poznała w sieci mężczyznę, który podawał się za francuskiego wdowca samotnie wychowującego córkę. Miał prowadzić własny biznes, m.in. w Afryce” – ujawniła niedawno Komenda Głowna Policji.
Później pojawiły się prośby rzekomego wdowca. Wymyślał tak karkołomne historie, że aż trudno zrozumieć, jak ktoś mógł uwierzyć w ich prawdziwość. Najpierw miał zostać napadnięty i trafić do szpitala, a bank rzekomo zablokował konto. Kobieta zrobiła przelew! Wkrótce czarował o pierścionku kupionym z wdzięczności za pomoc, który okazał się kradzionym i przez to mężczyzna miał trafić do aresztu. Potrzebował gotówki na kaucję. Kobieta zrobiła przelew! Kolejna opowieść – brak gotówki na zakup szczepionki dla córki. Kobieta zrobiła przelew!
„W sumie przelała mężczyźnie kilkadziesiąt tysięcy euro. Korespondencję prowadziła z mężczyzną za pomocą automatycznego tłumacza tekstu. Nigdy nie rozmawiała z oszustem, ani nie widziała go osobiście” – podkreślają policjanci.
Wyjątkowo mało ostrożna była także 35-letnia mieszkanka Grójca, która w sieci poznała mężczyznę zapewniającego, że jest amerykańskim żołnierzem. Opowiadał Polce o końcu misji w Iraku i pewnym problemie. Pieniądze z żołdu otrzymywał w gotówce i miał kłopot z przewiezieniem pieniędzy do kraju. Bajeczka wyjątkowo prymitywna, a jednak kobieta dała się na nią złapać. Uwierzyła. Rzekomy żołnierz obiecać wysłać do niej banknoty paczką, ale potrzebował sporej sumy na pokrycie kosztów przesyłki. Dostał kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Ofiarą „amerykańskiego żołnierza” padła również kolejna Mazowszanka. Nie zdziwiło jej, że cudzoziemiec wysyła maile pisane doskonałą polszczyzną, w których natretnie pytał o sytuację rodzinną, a przede wszystkim materialną. Wystarczyły zdjęcia w eleganckim mundurze, a także czułe słówka o wspólnej przyszłości, aby… zrobiła przelew. I adorator natychmiast znikł.
Dlatego policjanci przestrzegają:
„Najsłabszym ogniwem w ochronie przed oszustwem internetowym jest człowiek. Żadne metody techniczne nie pomogą nam, jeżeli będziemy nieostrożni”.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz