Politolog: Za wcześnie na oceny Trzaskowskiego

Teza o trwałym skręcie światopoglądowym ze strony Rafała Trzaskowskiego wydaje się być nieco przedwczesna. W tym momencie prezydent stolicy spłaca raczej swoje przedwyborcze zobowiązania. Z kategorycznymi ocenami należy się wstrzymać – z prof. zw. dr hab. Rafałem Chwedorukiem, politologiem z Uniwersytetu Warszawskiego rozmawia Przemysław Harczuk.

fot. Mateusz Opasiński/By Mateusz Opasiński (Own work) [CC BY-SA 3.0 (http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)], via Wikimedia Commons


Prawdziwą burzę wywołało podpisanie przez prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego karty LGBT+. Pojawiły się głosy, że wyraźny skręt w kierunku lewicowo-liberalnym może z jednej strony bardzo pomóc samemu prezydentowi i opozycji w dużych miastach, jednak może zaszkodzić w polityce ogólnopolskiej, bo daje PiS-owi możliwość mobilizacji elektoratu w mniejszych miejscowościach. Zgadza się Pan z tą opinią?

Rafał Chwedoruk: Nie sądzę. Po pierwsze – prowadzenie wojny światopoglądowej nie jest na rękę ani liberalnej opozycji, ani samemu PiS-owi. W latach 90. spór o aborcję faktycznie rozpalał emocje. Od tego czasu weszło jednak nowe pokolenie wyborców. Nastąpiło coś, co można określić jako „prywatyzacja przekonań”. Proszę zwrócić uwagę, że w ostatnich wyborach prezydenckich w 2015 roku, gdy liberalne media za wszelką cenę lansowały temat in vitro, trzej kandydaci, którzy zajęli czołowe miejsca – Andrzej Duda, Bronisław Komorowski i Paweł Kukiz jak ognia unikali zajęcia jednoznacznego stanowiska w tej sprawie. Wchodzenie w spory ideologiczne przynosi straty. To po pierwsze. Po drugie, ciężko mówić o wyraźnym „skręcie światopoglądowym” w przypadku Rafała Trzaskowskiego.

Jednak podpisanie karty LGBT+ to nie był pierwszy krok tego typu w przypadku prezydenta stolicy. Wcześniej mieliśmy „Tramwaj Różnorodności”, zapowiedzi powrotu Tęczy na pl. Zbawiciela. To nie jest zwrot światopoglądowy?

Te kwestie dotykają spraw światopoglądowych. Jest jednak zdecydowanie za wcześnie by mówić o trwałej tendencji. W Polsce wszyscy ulegają manii „pierwszych stu dni”. Tymczasem wygląda na to, że w przypadku Rafała Trzaskowskiego pierwsze sto dni upłynęło raczej pod znakiem spłacania zobowiązań zaciągniętych w kampanii wyborczej. Chodzi między innymi o Nowoczesną, środowisko wiceprezydenta Pawła Rabieja, które wsparło w kampanii Trzaskowskiego. Na realną ocenę programu, strategii i działań samego prezydenta trzeba moim zdaniem poczekać. Coś konkretnego będzie można powiedzieć po pierwszym roku sprawowania władzy. Reasumując: teza o trwałym skręcie światopoglądowym ze strony Rafała Trzaskowskiego wydaje się być nieco przedwczesna. W tym momencie prezydent stolicy spłaca raczej swoje przedwyborcze zobowiązania. Z kategorycznymi ocenami należy się wstrzymać.

 

Dodaj komentarz