Zbrodnicze autorytety, czyli… Mołotow, Mao Zedong i Bierut uczczeni w stolicy

Co łączy Mao Zedonga, Bolesława Bieruta i Wiaczesława Mołotowa? Wszyscy byli komunistami. Mają niewinną krew na rękach. I wszyscy są uhonorowani w Warszawie w XXI wieku.

Pl. Niebianskiego Spokoju w Pekinie. System tworzony przez Mao choć zmodyfikowany, wciąż panuje w Chinach fot. Haha169 [CC BY-SA 3.0 (https://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0)]


Mao Zedong był jednym z największych (zdaniem niektórych największym) zbrodniarzy w dziejach ludzkości. Po dojściu do władzy w Chinach, przekształceniu ich w kraj komunistyczny Mao wprowadził krwawy terror, który kosztował życie dziesiątki milionów osób. Zapamiętany zostanie także z tzw. rewolucji kulturalnej, symbolem której było palenie na stosach książek, a także zagłady milionów wróbli. Reżim Mao uznał, że ptaki te wyjadają uprawy. Zamordowanie wróbli wywołało efekt, jakiego się władze nie spodziewały – pojawiła się plaga robactwa, które faktycznie wyjadło plony rolne, a kraj pogrążył się w głodzie… choć pod względem ludobójstwa Mao konkuruje z takimi tuzami jak Adolf Hitler, Pol Pot, czy Józef Stalin, w Warszawie ma swoją… knajpę. Tak nazywa się restauracja chińska przy pl. Konstytucji. Jak zauważył na łamach Dodatku Mazowieckiego dziennika „Gazeta Polska Codziennie” varsavianista Janusz Sujecki, w tym samym budynku mieści się sklep artystyczny o wdzięcznej nazwie… „Mołotow”. Wiaczesław Mołotow był komunistycznym dyplomatą. Ministrem spraw zagranicznych stalinowskiego ZSRR. Polskę nazywał „Bękartem Traktatu Wersalskiego”. To podpis Wiaczesława Mołotowa widnieje pod paktem o nieagresji między ZSRR a III Rzeszą Niemiecką, zwanym paktem Ribbentrop – Mołotow. Był to faktycznie IV rozbiór Polski, który dla naszego kraju skończył się dwiema okupacjami. Mimo to twórcom sklepu nie przeszkadzało nazwać placówki handlowej imieniem zbrodniarza…
Z kolei – o czym pisaliśmy wielokrotnie – centralną postacią Muzeum Warszawy jest… Bolesław Bierut. Prezydent wyłoniony w wyniku wyborczego fałszu, stalinowski zbrodniarz, pierwszy dyktator PRL. Na wystawie przedstawiony jest nie jako człowiek podpisujący wyroki śmierci na patriotów z niepodległościowego podziemia zbrojnego, ale jako budowniczy powojennej stolicy Polski.
Przykładów jest więcej – przywrócone ostatnio ulice Dąbrowszczaków czy Armii Ludowej, pomniki generała Zygmunta Berlinga, czy upamiętnienie komunistycznych dygnitarzy w al. Zasłużonych na Powązkach od lat budzą wątpliwości i sprzeciw środowisk niepodległościowych.
(źródło: Telegraf24, „Gazeta Polska Codziennie”)

Dodaj komentarz