Jej zbrodnia wstrząsnęła Warszawą i Polską. Wkrótce może wyjść na wolność…

Monika Osińska i jej dwaj wspólnicy dokonali makabrycznego zabójstwa Jolanty Brzozowskiej. „Osa” była pierwszą w Polsce kobietą skazaną na dożywocie, ale wkrótce może starać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie. Podobnie jak inne „słynne” morderczynie z Warszawy, Monika Szymańska i Małgorzata Rozumecka.

fot. Freeimages.cm, zdj. ilustracyjne

Z danych Służby Więziennej wynika, że na koniec zeszłego roku za kratkami przebywało 425 osób skazanych prawomocnym wyrokiem na dożywotnie pozbawienie wolności. Wśród nich jest 15 kobiet. Oczywiście, także Monika Osińska, która byłą pierwszą zabójczynią jaka usłyszała najsurowszy wymiar kary przewidziany przez polskie prawo.
Do koszmarnej zbrodni doszło 19 stycznia 1996 roku na Tarchominie. Monika Osińska miała wówczas zaledwie 18 lat. Podobnie jak jej dwaj szkolni koledzy, Marcin Murawski „Jogi” i Robert Gołębiowski „Gołąb”. Cała trójka była uczniami Liceum Ekonomicznego przy ulicy Szczawnickiej w Warszawie i chodzili do klasy maturalnej.
Zbliżała się studniówka, a oni za wszelką cenę chcieli zdobyć pieniądze na zabawę. Padały różne propozycje, ale niemal wszystkie związane z przestępstwem, włamaniem albo kradzieżą. Ostatecznie postanowili obrabować biuro „Abigel” – firmy zajmującej się m.in. sprzedażą krzyżówek, a Murawski w niej pracował. Liczyli na spory łup, także w gotówce. Rzekomo nie chcieli nikomu zrobić krzywdy, ale jadąc na Tarchomin zabrali ze sobą kij bejsbolowy, ciężką nogę od stołu, także nóż….
Gdy dotarli na miejsce do środka wpuściła ich pracownica, mająca wówczas zaledwie 22 lata Jolanta Brzozowska. Przez chwilę ją zagadywali, ale później… Pierwszy cios zadał Gołębiowski, katował Brzozowską bez litości, Murawski także nie stał biernie. Gdy dwaj młodzi mężczyźni maltretowali kobietę, Osińska przeszukiwała biuro. W sumie ukradli 400 złotych, dwa telefony, magnetowid, pagery. Zabrali nawet biżuterię ofiary. Po ucieczce z miejsca zbrodni pojechali na spotkanie z paserem, który kupił część przedmiotów. Później trójka nastoletnich morderców poszła na pizzę!
Śledztwo w sprawie zabójstwa Brzozowskiej początkowo trafiło na fałszywe tory. Podejrzenia padły bowiem na szwagra kobiety (i zarazem szefa), który widział się z nią tego samego dnia. Tuż przed tragedią. Krzysztof O. trafił nawet na krótko za kratki. Dopiero po miesiącu namierzono i zatrzymano morderców.
Osińska, Murawski i Gołębiowski stanęli przed ówczesnym Sądem Wojewódzkim w Warszawie. Podczas procesu przyznali się do winy, a w marcu ’98 roku zapadł surowy wyrok. Cała trójka została skazana na dożywocie.
W uzasadnieniu sędzia Piotr Janiszewski wypowiedział słowa, które później były wielokrotnie cytowane:
„Jako żywo nie pamiętamy takiej sprawy, bo nawet jeśli zamierzali zabić, to przecież nie musieli zadawać tak strasznych obrażeń, pastwić się w niewyobrażalny sposób!”.
Sąd apelacyjny utrzymał wyrok w mocy, a Sąd Najwyższy oddalił kasację obrońców. Monika Osińska nadal przebywa za kratkami (podczas pobytu w więzieniu zmieniła nazwisko), a w 2021 będzie mogła po raz pierwszy starać się o przedterminowe warunkowe zwolnienie. Choć jest mało prawdopodobne, aby został rozpatrzony pozytywnie. Zbrodniarka ma obecnie 41 lat.
Rok po dramacie na Tarchominie doszło w Warszawie do dwóch innych szokujących zabójstw, w których główne role odgrywały młode kobiety. 24-letnia wówczas Monika Szymańska brała udział w uwięzieniu, torturowaniu i zamordowaniu Tomasza Jaworskiego. Z kolei Małgorzata Rozumecka miała 22 lata, gdy zwabiła do lasu dwóch dilerów telefonów komórkowych i tam ich zabiła.
Obie odsiadują wyrok dożywocia, a wnioskować o wcześniejsze wyjście będą mogły kilkanaście miesięcy po Osińskiej.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz