Prokurator skazany na więzienie! Bo… żądał seksu od podejrzanych

Konrad P. ścigał przestępców, bo był prokuratorem. A został sprawcą szokującego skandalu. Niektórym kobietom (przesłuchiwanym jako podejrzane) składał ohydne propozycje: bezkarność za seks. Prawnik właśnie został skazany – na długą odsiadkę.

fot. freeimages.com

Afera wybuchła przed niemal dziewięcioma latami i wielu zdążyło o niej już zapomnieć, choć była wyjątkowo paskudna. Na dodatek, z prokuratorem w roli głównej. Szczegóły przypomniał serwis tvnwarszawa.pl, bo po bardzo długim procesie wreszcie zapadł wyrok. Sąd stwierdził, że oskarżony jest winien!

Chodzi o Konrada P., swego czasu prokuratora pracującego na Ochocie. Mężczyzna prowadził śledztwa dotyczące raczej drobnych przestępstw, ale i tak zdołał wykorzystać pozycję i przewagę nad osobami siedzącymi po przysłowiowej drugiej stronie. Jak później wyszło na jaw ohydny proceder prowadził od dawna, ale przez długi czas miał swoistą ochronę w postaci zmowy milczenia. Kobiety, które padły ofiarą nie chciały – zapewne ze strachu lub wstydu – ujawniać szczegółów tego co je spotkało w gabinecie prokuratora.

Przełom nastąpił w maju 2010 roku. W centrum handlowym na Ochocie policjanci zatrzymali kobietę, która próbowała ukraść towar ze sklepu. Jej sprawa trafiła do Konrada P. W trakcie przesłuchania prokurator polecił kobiecie, aby się rozebrała. Wykonała polecenie, choć takie żądanie musiało ją zaskoczyć.

„Pretekstem była „konieczność przeprowadzenia oględzin ciała”, by znaleźć na nich znaki szczególne. Podejrzana zdjęła całe ubranie, łącznie z bielizną” – relacjonuje tvnwarszawa.pl

Wtedy Konrad P. poszedł o krok dalej. Złożył propozycję, że może wnioskować do sądu o warunkowe umorzenie sprawy, ale w zamian oczekuje seksu. Kobieta zagrała va banque. Nie odrzuciła jednoznacznie skandalicznej „oferty”, umówili kolejne spotkanie, ale po wyjściu z przesłuchania skontaktowała się z policją. Po jej opowieści przygotowano zasadzkę.

W pokoju, w którym na co dzień urzędował jurny prokurator, zainstalowano ukryte kamery. Oczywiście, zrobiono to pod nieobecność mężczyzny. Konrad P. wpadł w pułapkę, bo podczas drugiego spotkania z kobietą był przekonany, iż dopnie swego. Zamknął drzwi na klucz, rozebrał się i…

„Gdy był już nagi, do środka weszli policjanci” – dodaje tvnwarszawa.pl

Ten skandal był szokiem dla całej prokuratury w Warszawie. Po kilku miesiącach Konrad P. najpierw stracił immunitet, a później usłyszał zarzuty.

Podczas śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową Warszawa Praga przesłuchano inne kobiety, które trafiały do Konrada P. jako podejrzane. Wtedy odkryto skalę tego co zrobił mężczyzna. Okazało się, iż jest 18 innych osób, które spotkało coś bardzo podobnego.

„Części z nich proponował seks, niektóre doprowadził do bezprawnego rozebrania się pod pozorem oględzin ciała” – podkreśla tvnwarszawa.pl

Proces Konrada P. trwał zdumiewająco długo, aż niemal siedem lat. Nie wiadomo co się działo na sądowej sali, bo rozprawy odbywały się za zamkniętymi drzwiami, ale jawna była sentencja wyroku ogłoszonego pod koniec lutego.

Konrad P. został uznany za winnego, skazany na 8 lat pozbawienia wolności, a także zakaz wykonywania zawodu prokuratora przez 10 lat. To zapewne nie koniec historii, bo orzeczenie jest nieprawomocne i należy się spodziewać, że będzie zaskarżone przez obrońcę prokuratora.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz