Płużański: Bierut w stolicy wiecznie żywy

fot. public Domain

W ostatnich tygodniach objawił się w stolicy front obrony Jarosława Trybusia – wicedyrektora Muzeum Warszawy. Urzędnik został zdegradowany, a w jego obronie stanęły liberalne i lewicowe autorytety. Nie znam się na biografii pana Trybusia, ale jest jedna rzecz, która przekreśla go w kontekście pełnienia funkcji publicznych. Jarosław Trybuś był bowiem propagatorem wystawy, w której główną (pozytywną!) postacią jest Bolesław Bierut. Komunistyczny dyktator przedstawiany jest jako „architekt odbudowy stolicy”. Są ludzie, którzy odbudowę z okresu stalinowskiego uznają za dokończenie zniszczenia stolicy, zapoczątkowaną przez hitlerowskie Niemcy. Ale nawet nie bawiąc się w te subtelności wystarczy przypomnieć, kim był Bolesław Bierut. To agent NKWD. Komunistyczny zbrodniarz. Szef stalinowskiej okupacyjnej KRN i partii o nazwie PPR. W wyniku sfałszowanych wyborów prezydent, a potem dyktator zniewolonej przez stalinowski reżim Polski. To Bolesław Bierut nie korzystał z prawa łaski wobec skazanych na śmierć polskich patriotów. Ma na swoich rękach krew tysięcy ludzi, w tym takich bohaterów jak rotmistrz Witold Pilecki, generał August Fieldorf „Nil” i wielu innych. To Bolesław Bierut był pierwszym utrwalaczem władzy ludowej, która na kilka dziesięcioleci spętała kajdanami nasz kraj, a ze skutków tego zniewolenia wygrzebujemy się dopiero dziś. Nie ulega wątpliwości, że bandyci tacy jak Bierut w żadnym razie nie powinni być patronami wystaw w utrzymywanym z pieniędzy podatników muzeum. Chyba, że byłyby to wystawy poświęcone komunistycznym zbrodniom, a ludzie pokroju Bieruta byliby na nich przedstawieni jako mordercy. W wystawie w stołecznym muzeum tego nie ma. Jarosław Trybuś, jako wiceszef muzeum, merytorycznie wystawę tę nadzorował. I władze Warszawy popełniły błąd Trybusia degradując. Powinny go wyrzucić. Niestety, od jakiegoś czasu w stolicy ma miejsce hołdowanie sowieckim i komunistycznym symbolom. Pomnik generała Berlinga wciąż straszy na Pradze. Media liberalnego mainstreamu zachwycały się jakiś czas temu myciem pomnika Bieruta przez komunistyczną aktywistkę. A Pałac Kultury i Nauki – symbol sowieckiego zniewolenia – zostanie niebawem uroczyście umyty. Wszystko to dzieje się w mieście rządzonym przez siły postępu, demokracji, liberalizmu i wolności.
PODPIS: Tadeusz M. Płużański, historyk i publicysta

Dodaj komentarz