Znów załatwią nas jak rok temu?

Śmiem twierdzić, że gdyby nie odejście z klubu Aleksandara Prijovicia i Nemanji Nikolicia, w finale Ligi Europy grałaby Legia Warszawa, nie Ajax Amsterdam. Niestety, co rundę jest grana ta sama śpiewka. Najlepsi odchodzą, a nowi, albo potrzebują czasu na aklimatyzację, albo w ogóle – jak Tomáš Necid – nie są w stanie wkomponować się w zespół. Teraz znów słyszymy o odejściu świetnych piłkarzy – Michała Pazdana i Vadisa Odjidji Ofoe. Będzie to wielka strata.

Po zdobyciu tytułu przez Legię w Warszawie nastąpił wybuch radości. Czy jednak Legia bez Vadisa i Pazdana zadowoli nas w rundzie jesiennej? fot. yotube.com screenshot

Filarami drużyny, która pod wodzą Stanisława Czerczesowa wywalczyła tytuł mistrza Polski byli w obronie Michał Pazdan, Artur Jędrzejczyk i Igor Lewczuk. Pazdek i Jędza doskonale spisali się potem na Euro 2016, są podstawowymi zawodnikami kadry Adama Nawałki. W kadrze narodowej jest też regularnie powoływany Lewczuk. Niestety, jesienią 2016 roku, drużyna kierowana przez Albańczyka Besnika Hasiego nie przypominała w niczym mistrzowskiego teamu sprzed kilku miesięcy. Jędrzejczyk na pół roku trafił do ligi rosyjskiej, a Lewczuk do francuskiego Bordeaux. Z klubu odszedł też pomocnik, Ariel Borysiuk. Zanim nowi piłkarze się zaaklimatyzowali, Legia zaliczyła koszmarny początek sezonu w Ekstraklasie, przez co walka o tytuł była horrorem i trwała do ostatniej kolejki. Niewiele lepiej było w rozgrywkach międzynarodowych, gdzie awans do Ligi Mistrzów był w gruncie rzeczy fartowny, a początki w Champions League były kompromitujące. Po zmianie trenera i nastaniu Jacka Magiery sytuacja się zmieniła – Legia zaczęła grać kapitalnie, zremisowała z Realem, potem była kanonada w Dortmundzie, wreszcie wygrana ze Sportingiem Lizbona, trzecie miejsce w grupie i awans do 1/16 Ligi Europy. Szalony team Magiery mógł się podobać, jednak przed rundą wiosenną znów nastąpiły zmiany. Odszedł prawy obrońca, reprezentant Polski Bartosz Bereszyński. Na jego pozycję wrócił wprawdzie Jędrzejczyk, grać mógł jednak jedynie w lidze – do gry w pucharach był nieuprawniony. Jeszcze gorzej było w ataku, gdzie Legia straciła dwa żądła – Aleksandara Prijovicia i Nemanję Nikolicia. Niestety, Tomáš Necid, reprezentant Czech, który miał wypełnić lukę w ataku nie spełnił oczekiwań. W efekcie brak środkowego napastnika stał się problemem palącym. A Legia obroniła tytuł mistrza Polski, jednak w Lidze Europy po wyrównanym i niezłym dwumeczu odpadła z Ajaxem Amsterdam. Holendrzy dotarli potem aż do finału, gdzie ulegli Manchesterowi Utd. Śmiem twierdzić, że gdyby nie odejście z klubu Aleksandara Prijovicia i Nemanji Nikolicia, w finale Ligi Europy grałaby Legia Warszawa, nie Ajax Amsterdam. Niestety, co rundę jest grana ta sama śpiewka. Najlepsi odchodzą, a nowi, albo potrzebują czasu na aklimatyzację, albo w ogóle – jak Tomáš Necid – nie są w stanie wkomponować się w zespół. Teraz znów słyszymy o odejściu świetnych piłkarzy – Michała Pazdana i Vadisa Odjidji Ofoe. Będzie to wielka strata. Oby udało się ją zniwelować.

Andrzej Maksymowicz

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*