Układ sędziego z syndykiem. Co się działo w sądzie na Pradze Północ?

Szokujące fakty ujawniła prokuratura, która chce zgody na zatrzymanie sędziego Sławomira B., a nawet jego tymczasowego aresztowania. Powód? Podejrzenie o łapówkarstwo na ogromną skalę. Do skandalicznych wydarzeń wprawdzie doszło jakiś czas temu w sądzie na Pradze Północ, ale teraz na jaw wychodzą kulisy układu sędziego z syndykiem. Za przychylne decyzje ten pierwszy otrzymywał od drugiego kosztowne „prezenty”. Nawet… samochody! Syndyk już został zatrzymany przez CBA, czas na sędziego?

arch. prokuratura

Afera wybuchła w zeszłym tygodniu – Wydział Spraw Wewnętrznych Prokuratury Krajowej skierował 13 lutego do Sądu Apelacyjnego Sądu Dyscyplinarnego w Warszawie wniosek o zgodę na zatrzymanie i tymczasowe aresztowanie Sławomira B., obecnie orzekającego w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy, ale chodzi o wydarzenia związane z wcześniejszym etapem zawodowej kariery prawnika w wymiarze sprawiedliwości.
„Ma on (wniosek – dop. red.) związek ze śledztwem prowadzonym przeciwko syndykowi podejrzanemu o udzielanie sędziemu korzyści majątkowych w zamian za przychylność i podejmowanie korzystnych decyzji procesowych dla tego syndyka oraz osób z nim związanych, w związku z prowadzonymi przez sędziego postępowaniami upadłościowymi” – ujawniła Prokuratura Krajowa.
Chodzi o okres, gdy Sławomir B. orzekał w sądzie na Pradze Północ, a konkretnie w IX Wydziale Gospodarczym ds. Upadłościowych i Naprawczych. W ramach obowiązków współpracował z pewnym syndykiem. Prokuratura nie ujawnia tożsamości tego ostatniego, ale „Super Express” podał, iż podejrzanym jest Tomasz S., a do przestępstw dochodziło od listopada 2008 roku do grudnia 2014 roku.
„Syndyk Tomasz S. razem ze wspólnikami został zatrzymany przez CBA w czerwcu 2018 roku. I tak prokuratorzy doszli do sędziego Sławomir B.” – napisał „Super Express”.
Według prokuratury współpraca obu mężczyzn z upływem czasu „przerodziła się w układ korupcyjny”, a sędzia za przychylność przy podejmowaniu decyzji, otrzymywał łapówki w różnej formie. Chociażby samochody warte kilkanaście tysięcy złotych każdy, albo fikcyjną umowę z agencją wydawniczo-reklamową, bo wypłacono mu łącznie niemal 8 tysięcy złotych, choć nie wykonywał konsultacji, ani nie pisał publikacji prasowych, które formalnie miał w zakresie obowiązków.
Sędzia B. nie tylko otrzymywał „prezenty”, ale wręcz się ich domagał.
„Zażądał od syndyka korzyści majątkowej w postaci samochodu dla swojego brata i bratowej. Pojazd w postaci samochodu osobowego o wartości 22.000 złotych został przyjęty przez Sławomira B. i następnie przekazany rodzinie” – ujawnia prokuratura, ale to nie wszystko. – „Ponadto jak wynika ze zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego, sędzia wielokrotnie żądał, a następnie przyjął od syndyka korzyści majątkowe w postaci pieniędzy w łącznej kwocie 200 tysięcy złotych”.
Sławomir B. chciał od syndyka nawet załatwienia pracy dla swojej żony i brata. Ostatecznie kobieta znalazła posadę m.in. w biurze doradztwa podatkowego. Z kolei krewny sędziego dostał konkretną propozycję pracy, ale z niej nie skorzystał.
Według prokuratury „Sławomir B. dopuścił się ośmiu przestępstw o charakterze korupcyjnym”. Sędzia nie jest jeszcze podejrzanym, bo chroni go immunitet i stąd wniosek o jego uchylenie. Jeśli tak się stanie, to zapewne usłyszy zarzuty z art. 228 § 1 oraz § 4 kodeksu karnego. Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do 8 oraz do 10 lat.

 

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz