Pójście na ostre zwarcie. W co gra Gronkiewicz-Waltz?

fot. platforma.org

Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz oznajmiła, że nie stawi się na przesłuchanie przed komisją weryfikacyjną, której zadaniem ma być wyjaśnienie nieprawidłowości przy zwrotach warszawskich gruntów. Powody są dwa. Po pierwsze – według pani prezydent komisja jest organem niekonstytucyjnym. Po drugie – wybór pierwszych spraw, którymi zajmie się nowopowstały organ ma dotyczyć spraw z czasów, gdy Hanna Gronkiewicz-Waltz była prezydentem, bądź też – w przypadku kamienicy przy Noakowskiego 16 – gdzie spadkobiercą był mąż pani prezydent. A więc komisja ma służyć politycznej nagonce.  Argumenty Hanny Gronkiewicz-Waltz można by było uznać za zasadne, lub przynajmniej za warte przemyślenia, gdyby nie jeden szczegół. Zachowanie Platformy Obywatelskiej. Otóż faktycznie – patrząc na uprawnienia komisji zachodzi obawa, że będzie ona naruszać podział między władzą wykonawczą i sądowniczą. Ale jeśli tak jest – to czemu PO, formacja, której prezydent jest wszak wiceprzewodniczącą, „niekonstytucyjnego organu” nie bojkotuje i ma w nim swojego przedstawiciela? Z drugim argumentem jest jeszcze lepiej. Prezydent żali się, że dobór spraw, którymi komisja się zajmie jest nacechowany politycznie, jest wymierzony w prezydenturę Hanny Gronkiewicz-Waltz. I znów – to prawda, że kontrowersyjne zwroty, choć za HGW było ich najwięcej, miały też miejsce za prezydentury Marcina Święcickiego, Pawła Piskorskiego, śp. Lecha Kaczyńskiego. Aferę trzeba prześledzić na przestrzeni wielu lat. Problem w tym,  że dobór spraw, na który tak żali się pani prezydent, ustalili między sobą członkowie komisji. Wybór był jednogłośny,  a to oznacza, że za takim, a nie innym doborem spraw opowiedział się też przedstawiciel Platformy Obywatelskiej. Czy wynika to z faktu, że się wyłamał, czy może HGW jako wiceprzewodnicząca PO własnej partii już nie kontroluje? Czy może raczej z tego, że w partii została już poświęcona? A może chodzi o to, że obu stronom sporu zależy na tym, by przy okazji obrad doszło do ostrego zwarcia, i większej polaryzacji wyborców? Nie nam oceniać. Jedno jest pewne – w tej histerii coś nie gra. Przynajmniej na linii stołeczny ratusz – przedstawiciele PO.

Andrzej Maksymowicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*