Niewyobrażalna tragedia. Czad zabił czteroosobową rodzinę

Mieszkańcy Mińska Mazowieckiego są zszokowani. W ich mieście doszło do ogromnego dramatu – znaleziono zwłoki czterech osób, żołnierza służącego w miejscowej jednostce, jego żony i dwójki malutkich dzieci. Straż Pożarna przyznaje, że w mieszkaniu wykryto śladowe ilości tlenku węgla. Każdego roku w całej Polsce, także na Mazowszu, z powodu „cichego zabójcy” ginie wiele osób.

Straż pożąrna, fot Piotr Łuczuk

Czteroosobowa rodzina mieszkała w bloku przy ulicy 1 Pułku Myślistwa Lotniczego w Mińsku Mazowieckim. Małżeństwo i dwójka dzieci, maluchów mających 3 i 6 lat. We wtorek popołudniu ich krewni wezwali służby ratunkowe, bo nie mogli się skontaktować z bliskimi. Strażacy weszli do mieszkania na drugim piętrze i dokonali makabrycznego odkrycia. Znaleźli zwłoki. Mężczyzny w łazience, a dzieci i ich matki w innych pomieszczeniach.
Prokuratura będzie teraz wyjaśniać przyczyny tego co się stało i zapewne powoła biegłych, ale już wstępnie wyniki wskazują, iż na miejscu tragedii odkryto śladowe ilości tlenku węgla. Nikt nie chce jednoznacznie przesądzać, że to zatrucie czadem spowodowało zgon ofiar, ale obecnie jest to najbardziej prawdopodobne.
„Z informacji od policjantów wiem, że w mieszkaniu był piecyk gazowy, którym rodzina się ogrzewała” – powiedział tvnwarszawa.pl Marcin Zagórski z Komendy Powiatowej Policji w Mińsku Mazowieckim.
Zmarły mężczyzna służył w wojsku.
„Jestem poruszony tragiczną śmiercią żołnierza i jego rodziny w Mińsku Mazowieckim. Przekazuję wyrazy współczucia bliskim i przyjaciołom” – stwierdził szef MON Mariusz Błaszczak.
Niestety, do podobnych tragedii dochodzi każdego roku podczas sezonu grzewczego. Dlatego tak ważne są wszelkie apele strażaków związane z zagrożeniem zatruciem tlenkiem węgla. I w żaden sposób nie należy ich lekceważyć. Obecnie trwa ogólnopolska kampania edukacyjna „Czujka na straży Twojego bezpieczeństwa”.
Sytuacja jest tym bardziej groźna, że czad – bardzo trujący gaz – równocześnie jest bezwonny i niewidoczny.
„Tlenku węgla NIE usłyszysz! NIE zobaczysz! NIE poczujesz!” – podkreślają autorzy kampanii.

fot. mat. pras. PSP

Państwowa Straż Pożarna tłumaczy, że głównym źródłem zatruć jest niesprawność przewodów kominowych: wentylacyjnych i dymowych. Ich wadliwe działanie może wynikać z: nieszczelności,
braku konserwacji (także czyszczenia), wad konstrukcyjnych, niedostosowania istniejącego systemu wentylacji do standardów szczelności stosowanych okien i drzwi, w związku z wymianą starych okien i drzwi na nowe.
Można jednak próbować zabezpieczyć się przed najgorszym. Przede wszystkim należy instalować czujki tlenku węgla i tlenku dymu. A później dbać o ich stan. Nie można chociażby zapominać o wymianie baterii. Strażacy jednak przestrzegają, iż nawet najlepsze czujki nie zastąpią przeglądu technicznego przewodów wentylacyjnych i kominowych.

fot. mat. pras. PSP

 

Co zrobić, aby zmniejszyć ryzyko?
* Systematycznie czyść, sprawdzaj szczelność i wykonuj przeglądy techniczne przewodów kominowych.
* Użytkuj tylko sprawne techniczne urządzenia, zgodnie z instrukcją producenta.
* Nie zasłaniaj i nie przykrywaj urządzeń grzewczych.
* Nie zaklejaj i nie zasłaniaj kratek wentylacyjnych.
* W przypadku wymiany okien na nowe, sprawdź poprawność działania wentylacji, nowe okna są najczęściej o wiele bardziej szczelne w stosunku do wcześniej stosowanych w budynku i mogą pogarszać wentylację.
„Nie bagatelizuj objawów takich jak: bóle i zawroty głowy, duszność, senność, osłabienie, przyspieszona czynność serca, mogą one być sygnałem, że ulegamy zatruciu tlenkiem węgla”

– dodają strażacy.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz