Żale właścicieli, pretensje lokatorów. W wynajętych mieszkaniach bywa „wesoło”

Rynek wynajmu mieszkań w Warszawie to ogromny biznes, bo przyjezdnych szukających lokum można liczyć w dziesiątkach tysięcy. Niestety, dość często dochodzi do konfliktowych sytuacji (włącznie z interwencją policji), a wina leży po obu stronach. Co jest największym problemem? Dewastacja mieszkania, czy spóźnienia z opłatami – po jednej; zbyt wysokie ceny i restrykcyjne zakazy – po drugiej.

fot. Michał Zacharzewski/Freeimages.com, zdj. ilustr.

Kuriozalne zdarzenie ze Śródmieścia. Jakiś czas temu policjanci weszli do mieszkania przy ulicy Mokotowskiej i odkryli nielegalną hodowlę konopi indyjskich. Dość profesjonalną, bo ze specjalistycznym sprzętem, a nawet namiotem do uprawy roślin. Właściciel lokalu był zszokowany, gdy poznał prawdę. Okazało się, że wynajął mieszkanie 40-letniemu cudzoziemcowi i nie miał pojęcia co się działo w środku. To skrajny przykład, ale interwencje stróżów prawa w udostępnionych nieznajomym mieszkaniach wbrew pozorom nie są sporadyczne.
W archiwalnych komunikatach Komendy Stołecznej Policji można chociażby znaleźć informację o Karolu W., który zgłaszał się do biur oferujących krótkoterminowy wynajem. Zawsze płacił gotówką, a po wejściu do środka niemal natychmiast wynosił cenniejsze sprzęty: telewizory, wieże, kuchenki mikrofalowe, czajniki… Skradziony towar zanosił do lombardu lub sprzedawał przygodnie spotkanym osobom.
Z reguły konflikty na linii najemca – wynajmujący są mniej drastyczne, ale spornych sytuacji nie brakuje. Dlatego eksperci próbują zdiagnozować sytuację i wskazać kluczowe wątki.
Każdego roku wrzesień jest szczególnym okresem, bo wtedy do Warszawy przyjeżdżają studenci poszukujący mieszkania – wśród nich są nowicjusze, którzy nie mają doświadczenia, jakie już przeszli koledzy ze starszych roczników. Przy okazji początku ubiegłorocznego sezonu na stronie Morizon.pl ukazał się raport o problemach z wynajmem mieszkań, a przede wszystkim zawarto opinie obu stron, czyli najemców i wynajmujących.
Ci pierwsi uważają, że lokatorzy nie dbają o mieszkanie (42%), a także niszczą sprzęty i meble (23%). Oczywiście, kwestią sporną często są finanse, bo według właścicieli mieszkań klienci notorycznie spóźniają się z opłatami. Sporo zamieszania potrafią wprowadzić również rozrywkowi lokatorzy (tutaj jednoznaczne wskazanie na studentów), bo co piąty pytany narzeka na zakłócanie spokoju sąsiadów i hałaśliwe imprezy.
Kij ma jednak dwa końce. Także wynajmujący wymieniają długą listę zastrzeżeń. Z raportu Morizon.pl wynika, że największym problemem są zbyt wysokie ceny nieodpowiadające warunkom – na to wskazała ponad połowa pytanych. Także co drugi wynajmujący narzeka na wyposażanie w stare sprzęty i meble. Na dodatek spora grupa właścicieli ukrywa rozmaite usterki, wprowadza nietypowe zakazy lub nachodzi lokatorów z niezapowiedzianymi „wizytami”. Aż co czwarty osoba narzeka, że nie udaje się rozstać w zgodzie, bo pod byle pretekstem właściciele mieszkań nie oddają kaucji.
Znamienna jest również ogólna ocena relacji pomiędzy właścicielami mieszkań a wynajmującymi. O ile ci pierwsi wystawili 4,4 w pięciostopniowej skali, czyli bardzo pozytywnie, to drudzy już tylko 2,7. To oznacza, że niemal połowa osób, która kiedyś musiała wynająć lokum narzeka na warunki umowy.
Dowodem na to, że trzeba uważać komu wręczane są klucze jest historia z końcówki zeszłego roku na Mokotowie. 19-letni Patryk M. wynajął mieszkanie za pośrednictwem portalu internetowego i zorganizował imprezę, w której wzięło udział około 20 osób. Oczywiście, alkohol lał się strumieniami, a skutki balangi były opłakane: uszkodzone drzwi, zerwana tapeta, pozalewane ściany, wyrzucony przez okno dywan… Właściciel oszacował straty na kilka tysięcy złotych i zażądał pieniędzy od Patryka M. Ten w wulgarny sposób powiedział co myśli o ultimatum. Dlatego musieli interweniować mundurowi.

Łucja Czechowska

Link do raportu Morizon.pl czytaj TUTAJ

Dodaj komentarz