Śpiewak ma dość. Po przegranym procesie odchodzi z polityki

fot. screen Telewizja Republika

Mecenas Bogumiła Górnikowska-Ćwiąkalska, córka byłego ministra sprawiedliwości w rządzie PO-PSL, oskarżyła o zniesławienie miejskiego aktywistę i byłego radnego Jana Śpiewaka. Proces toczył się za zamkniętymi drzwiami, ale wyrok jest jawny. Śpiewak przegrał, musi przeprosić, zapłacić grzywnę. „Kończę z polityką” – ogłosił rozgoryczony.

Jan Śpiewak jest doskonale znany nie tylko na stołecznej scenie politycznej. 32-letni samorządowiec, współzałożyciel i były prezes stowarzyszenia Miasto Jest Nasze, zasiadał w poprzedniej kadencji w radzie Śródmieścia, a także ogłosił start w ostatnich wyborach na prezydenta Warszawy. Jako lider i kandydat lewicowego komitetu Wygra Warszawa poniósł jednak klęskę. Przede wszystkim jednak Śpiewak jako jeden z pierwszych kilka lat temu rozpoczął ujawnianie kulisów afery reprywatyzacyjnej, był też współautorem słynnej już „warszawskiej mapy reprywatyzacji”. Większość podawanych przez Śpiewaka informacji została później potwierdzona podczas działań komisji weryfikacyjnej, czy prokuratorskich śledztw.
Śpiewak w medialnych wypowiedziach piętnował nadużycia urzędników odpowiedzialnych za nieprawidłowości, a także wskazywał ludzi, którzy na procederze zarobili ogromne pieniądze. Nierzadko w mocnych słowach. Jak się okazuje – zbyt mocnych…
Gdy mówił o sprawie nieruchomości przy ulicy Twardej 8/10, gdzie działało gimnazjum, a budynek chciały przejąć osoby dysponujące roszczeniami reprywatyzacyjnymi, zarzucił byłemu burmistrzowi Śródmieścia i działaczowi Platformy Obywatelskiej Wojciechowi Bartelskiemu udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Ten odpowiedział pozwem i wygrał proces. Sąd nakazał ówczesnemu radnemu przeproszenie Bartelskiego. Po uprawomocnieniu się orzeczenia Śpiewak gorzko żartował, że jak na razie jest jedynym skazanym w aferze reprywatyzacyjnej.
Na tym jednak się nie skończyło. W październiku 2017 roku Śpiewak zorganizował konferencję przed kamienicą przy ulicy Joteyki 13 na Ochocie. Podał, że w tej sprawie ustanowiono kuratora dla właściciela nieruchomości, który miałby mieć 118 lat. Podał też nazwisko kuratora, czyli mecenas Bogumiły Górnikowskiej-Ćwiąkalskiej, córki byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ćwiąkalskiego. Prawniczka uznała, że swoimi słowami Śpiewak ją pomówił i naraził na utratę zaufania niezbędnego do wykonywaniu zawodu adwokata. Zażądała przeprosin oraz wpłaty 25 tysięcy złotych na cel społeczny. Śpiewak nie zgodził się na ugodę. Wtedy Górnikowska-Ćwiąkalska wysłała do sądu prywatny akt oskarżenia, w którym skorzystała z art. 212 Kodeksu karnego.
Proces toczył się przed Sądem Rejonowym w Warszawie, ale nie wiadomo co się działo na sali rozpraw, bo jawność posiedzeń została wyłączona. Wiadomo tylko, że w minioną środę ogłoszono wyrok. Śpiewak przegrał, a sąd orzekł, że musi m.in. zapłacić 5 tysięcy złotych grzywny. Były radny zareagował bardzo emocjonalnie.
„Przegrałem proces z córką Ćwiąkalskiego. Mam jej zapłacić 10 tysięcy i 5 tysięcy grzywny. Za to, ze ujawniłem, że jako kurator 118latka przejęła pół kamienicy” – napisał na twitterze. I dodał:
„Jestem jedyną osobą, która w związku z aferą reprywatyzacyjną została dwukrotnie skazana. Kończę z polityką. Dziękuję”.

 

„Wyrok jest polityczny i narusza elementarne zasady państwa prawa. Jest ciosem w wolność słowa i chciałbym żeby RPO przyjrzał się sprawie, zapoznał z uzasadnieniem i materiałem dowodowym szczególnie w kontekście utajenia procesu” – stwierdził w kolejnym wpisie.

Jak podnosiła część użytkowników, Śpiewak przegrał najprawdopodobniej dlatego, że jego sformułowanie było nieprecyzyjne. Byli użytkownicy, wskazujący, że to Śpiewak mija się z prawdą.

„Chyba nie pisze Pan tutaj całej prawdy. Córka była wyznaczona przez sąd na kuratora dla osoby, której personalia, miejsce pobytu oraz dokładna data urodzenia nie były znane. Po odszukaniu dokumentów, z których wynikało, że osoba ta nie żyje, zwolniono ją z funkcji kuratora” – napisał użytkownik Rolek.

Pomóc w ocenie sytuacji mogłoby uzasadnienie sądu, to jednak jest utajnione. Orzeczenie sądu jest nieprawomocne.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz