Zmuszali przemocą do nierządu. Przerwana historia gangu Gosi i Sławka

Polki, Ukrainki, Białorusinki były werbowane do „pracy” w ekskluzywnym domu publicznym, który nadzorowali bandyci z „gangu Gosi”. Nierzadko przemocą zmuszali kobiety do świadczenia usług seksualnych. „Zyski prowadzących agencję sięgały setek tysięcy złotych miesięcznie” – ujawniła Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi śledztwo przeciwko członkom szajki sutenerów.

fot. mat. pras. CBŚP

Agencja towarzyska (eufemizm na dom publiczny, czy po prostu burdel), która znalazła się na celowniku CBŚP, działała na terenie stołecznych Włoch. Oficjalnie w budynku prowadzona była elegancka restauracja, ale tajemnicą poliszynela pozostawał prawdziwy cel tego przybytku. W wielkiej, kilkusetmetrowej willi klientów przyjmowały prostytutki.
Ciekawostką jest, że  w tym samym budynku podobna działalność prowadzona była już wcześniej. Policjanci weszli tam dwa lata temu i zatrzymano osoby zarabiające na nierządzie.

Agencja towarzyska działała pod szyldem usług restauracyjnych. Ci sami funkcjonariusze jesienią 2016 roku zlikwidowali poprzednią agencję” – potwierdziło CBŚP w specjalnym komunikacie.

Ponieważ jednak świat nie znosi próżni… Wkrótce na terenie peryferyjnej dzielnicy Warszawy pojawiła się nowa grupa przestępcza, ale zajmująca się tym samym procederem. Działali ze sporym rozmachem, a przez dość szybko zwrócili na siebie uwagę agentów Centralnego Biura Śledczego Policji.

„Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie grupy zajmowali się werbowaniem kobiet, bardzo często przy użyciu gróźb i przemocy fizycznej, a następnie wykorzystując w/w kobiety, czerpali korzyści ze świadczenia przez nie usług seksualnych”

– podała Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

Podczas rozpracowania operacyjnego zebrano informacje o „grupie „Gosi”, która była kierowana przez Małgorzatę B. i Adama S. Ustalono, iż sutenerzy werbowali nie tylko Polki, ale również kobiety pochodzące z Białorusi, Ukrainy i Mołdawii. Pobyt w agencji okazywał się bardzo kosztowny. „Klienci za zabawę w tym obiekcie płacili nawet po kilkadziesiąt tysięcy złotych” – ujawnia Centralne Biuro Śledcze Policji. Nie zawsze kobiety „pracujące” w luksusowej agencji towarzyskiej robiły to z własnej woli. Bywało bowiem, że członkowie „grupy Gosi” groźbami oraz przemocą zmuszali je do nierządu. Potrafili być brutalni. Pod koniec listopada agenci CBŚP przeprowadzili nalot na agencję. Sutenerzy byli kompletnie zaskoczeni, wpadło siedem osób. Przy okazji zabezpieczono spory majątek na poczet przyszłych kar: cenną biżuterię, markowe zegarki, spore sumy gotówki.

„Czwórce zatrzymanych przedstawiono w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą mającą na celu dokonywanie przestępstw, a pozostałym udział w tej grupie. Wszyscy usłyszeli również zarzuty czerpania korzyści z nierządu innych, z czego uczynili sobie stałe źródło dochodu” – wyjaśnia CBŚP.
– Podejrzani nie przyznali się do zarzucanych im przestępstw i skorzystali z prawa do odmowy składania wyjaśnień – dodaje prokurator Mirosława Chyr.
Pomimo to piątka podejrzanych trafiła za kratki, jedynie wobec dwójki członków gangu zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz