Lista klientów „dilera celebrytów” – to nadal gorący temat

Minęły ponad dwa lata od zatrzymania Cezarego P. Od miesięcy trwa proces mężczyzny nazwanego przez media „dilerem celebrytów”, bo bardzo długo sprzedawał kokainę ludziom show biznesu, politykom, artystom, prawnikom… A temat nadal wywołuje emocje, bo co rusz ujawniane są nowe nazwiska ludzi, którzy kupowali narkotyki, a należeli do tzw. „warszawskiego salonu”. Teraz spore zamieszanie wywołała książka Piotra Krysiaka, który dotarł do akt sprawy i ujawnia fakty, o których dotychczas jedynie plotkowano.

fot. freeimages.com

Ta historia jest doskonale znana, bo media relacjonują ją od miesięcy. Także Telegraf24 poświęcił jej sporo uwagi.
„To nie było najpoważniejsze śledztwo warszawskiej prokuratury. Ani skomplikowane, czy dotyczące krwawej zbrodni. Pomimo to przykuwało ogromną uwagę, a informacja o akcie oskarżenia wręcz stała się „newsem dnia”. Przed sądem stanie bowiem Cezary P., którego nazwano „dilerem celebrytów”. Sprzedawał kokainę znanym i bogatym, jego klientami byli ludzie nawet o bardzo znanych nazwiskach. I właśnie ich lista wzbudza ogromną ciekawość” – pisaliśmy przed ponad rokiem.
Chodzi o Cezarego P., który wpadł 16 kwietnia 2016 roku – zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji „w ramach operacji specjalnej”, czyli w zasadzce przygotowanej przy ulicy Hożej w Warszawie. To był epilog wielomiesięcznego rozpracowywania dilera, podsłuchiwania jego rozmów telefonicznych, poznawania sieci znajomości. Wtedy wybuchła niemalże panika wśród celebrytów, bo spora ich grupa była klientem Cezarego P. Od razu ruszyła „giełda nazwisk”, pojawiły się plotki o słynnym notesie (okazało się, że nigdy nie istniał), handlarz narkotykami miał kontakty z ludźmi z różnych środowisk. Ważne było jedynie, aby klienci mieli pieniądze na kupno towaru rzekomo bardzo dobrej jakości.
W końcu śledztwo zostało zakończone, a akt oskarżenia trafił do sądu.
„Cezaremu P. zarzucono, że sprzedał co najmniej 237 osobom w latach 2009-2016 kokainę o wartości ponad 1mln zł., z czego uczynił sobie stałe źródło dochodu” – podał prokurator Michał Dziekański, ówczesny rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
I właśnie te „co najmniej 237 osób” znalazło się w zainteresowaniu mediów.
„Niektórzy żartują, że sprawa będzie precedensowa, bo dziennikarzy bardziej zainteresują świadkowie niż osoby na ławie oskarżonych” – napisał wtedy portal Niezalezna.pl.
Prokuratura jednak konsekwentnie o nich milczała. Ale w końcu ruszył jawny proces, a podczas rozpraw dziennikarze zajęli miejsca dla publiczności. I szczegółowo relacjonowali zeznania świadków. Większość z nich była mało znana, ale nie zabrakło popularnego aktora, czy gwiazdy pewnego show z tańcem w roli głównej.
Pomimo to temat powoli schodził na dalszy plan. W miniony weekend wybuchł jednak ponownie. Za sprawą książki Piotra Krysiaka z jednoznacznym tytułem „Diler gwiazd”. Autor jako pierwszy dotarł do sądowych akt, przeczytał stenogramy rozmów podsłuchiwanych przez CBŚP, poznał nowe nazwiska.
Spore zamieszanie wywołało ujawnienie, że wśród klientów handlarza kokainą znaleźli się Piotr B. syn byłego premiera (znamy jego pełne nazwisko) oraz Szymon S. – syn byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Przyznać jednak trzeba, że nie byli oni najważniejszymi klientami Cezarego P., kupowali „biały proszek” incydentalnie. Szymon S. nawet przeprowadził tylko jedną transakcję.
Co innego Filip W., niedoszły poseł PiS, który wydał – według prokuratury – na narkotyki kilkaset tysięcy złotych. Ciekawe mogą być również zeznania Tomasz M., byłego senatora Platformy Obywatelskiej.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz