Dwie tragedie – sześć ofiar!!! Bo kierowcy nie zwolnili… Finał spraw sprzed miesięcy

„Nie zachował szczególnej ostrożności w momencie zbliżania się do oznakowanego przejścia dla pieszych” – to kluczowe stwierdzenie w akcie oskarżenia prokuratury, która prowadziła śledztwo w sprawie tragicznego wydarzenia w podwarszawskiej Kobyłce. Samochód kierowany przez 22-letniego Grzegorza W. uderzył w trzy kobiety – wszystkie zginęły. Równie koszmarnie zakończył się innywypadek – z kwietnia w Sitnem.

fot. freeimages.com

To była noc z 24 na 25 grudnia 2017 roku, trwały święta Bożego Narodzenia. Minęła już godzina pierwsza. Biały citroen berlingo – jadący z dużą prędkością – zbliżał się do przejścia dla pieszych przy ulicy Nadarzyńskiej w Kobyłce. Za kierownicą auta siedział 22-letni Grzegorz W.
W tym samym momencie „na zebrze” pojawiły się trzy kobiety. 70-letnia Jadwiga, 43-letnia Violetta, 16-letnia Angelika. Szły razem, wracały z kościoła z pasterki. Nie zdążyły uciec przed autem. Pojawiło się bowiem zbyt szybko. Wszystkie zostały potrącone przez citroena. Odniosły śmiertelne obrażenia.
Policjanci, których wezwano na miejsce tragedii, zatrzymali kierowcę. Badania wykazały, że był trzeźwy. Później jednak okryto, iż palił wcześniej – nie tuż przed zdarzeniem – marihuanę. W jego moczu stwierdzono bowiem ślady THC.
Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Rejonową w Wołominie trwało wiele miesięcy, a w jego trakcie potwierdzono, że samochód prowadzony przez Grzegorza W. jechał z nadmierną prędkością.
„Podejrzany umyślnie naruszył przepisy prawa o ruchu drogowym: przekroczył dopuszczalną prędkość, nie dostosował jej do warunków drogowych i atmosferycznych oraz nie zachował szczególnej ostrożności w momencie zbliżania się do oznakowanego przejścia dla pieszych – cytowała „Gazeta Wyborcza” prokuratora Damiana Zawadkę, który kilka dni temu odczytał zarzuty na pierwszej rozprawie procesu przez Sądem Rejonowym w Wołominie.
Podczas składania wyjaśnień przez Grzegorza W. wyłączona została jawność tej części rozprawy. Wiadomo jednak, że podczas śledztwa mężczyzna przyznał się do spowodowania wypadku, choć początkowo bardzo długo odmawiał przedstawienia swojej relacji wydarzeń. W jaki sposób się tłumaczył? Że nie widział ludzi na przejściu dla pieszych, a tuż przed oślepiły go światła samochodu jadącego z naprzeciwka.
Nie ma jednak żadnych wątpliwości, że jechał z nadmierną prędkością. Potwierdziła to nawet jego przyjaciółka, która tamtej nocy była pasażerką citroena.
– Prosiłam, aby zwolnił – zeznała Zuzanna B.
Od wypadku Grzegorz W. przebywał w areszcie. Po rozprawie sąd zgodził się, aby wyszedł na wolność.
To nie jedyne śledztwo wołomińskiej prokuratury niedawno zakończone, a które dotyczyło tragicznego w skutkach wypadku. Pod koniec września do sądu trafił akt oskarżenia przeciwko 28-letniemu Kamilowi B. On doprowadził do dramatu, w którym zginęły trzy rowerzystki – 43-letnia matka i dwie córki w wieku 6 i 8 lat. Stało się to w kwietniu tego roku w miejscowości Sitne. Kamil B. był trzeźwy, ale…
„Umyślnie naruszył przepisy ustawy – Prawo o ruchu drogowym, rażąco przekraczając dopuszczalną administracyjnie prędkość (50 km/h). W ocenie biegłego pojazd, który prowadził oskarżony poruszał się z prędkością między 90 a 111 km/h. W przypadku, gdyby prędkość nie przekraczałby zgodnej z przepisami – nie doszłoby do wypadku” – przyznał prokurator Marcin Saduś z Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga.
Ostatnie zdanie jest kluczowe dla obu tragedii – doszło do nich z powodu nadmiernej prędkości.

Łucja Czechowska

Dodaj komentarz